Sejm przegłosuje dziś prawo telekomunikacyjne. Operatorzy wciąż walczą o postulaty, z których część posłowie już spełnili.
Operatorzy przyznają, że sejmowa Komisja Infrastruktury zrealizowała część ich postulatów dotyczących zmian w projekcie ustawy prawo telekomunikacyjne. Jednak do pełni szczęścia brak im jeszcze kilku ważnych poprawek. Liczą, że wprowadzi je Sejm w dzisiejszym trzecim czytaniu. Jeśli nie, ostatnią nadzieją będzie Senat.
Szkodliwy absurd
Maciej Rogalski, szef departamentu prawnego Polskiej Telefonii Cyfrowej i wiceprezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji (PIIT), twierdzi, że wbrew zapewnieniom resortu infrastruktury, nadal nie został rozwiązany problem rejestracji kont poczty elektronicznej.
— Posłowie zdecydowali się także utrzymać poprawkę uzależniającą możliwość korzystania z usług o podwyższonej opłacie (m.in. 0-700 i tzw. sms premium) od podpisania dodatkowej umowy z operatorem. Jeśli ten zapis wejdzie w życie, zabije rynek tych usług — uważa Maciej Rogalski.
W tej sprawie operatorów popiera resort infrastruktury odpowiedzialny za przygotowanie projektu w wersji rządowej.
— My również uważamy podwójne umowy za szkodliwy absurd. Posłowie byli innego zdania, ale rząd nadal będzie bronił w Sejmie swojego stanowiska — zapowiada Wojciech Hałka, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za telekomunikację.
Lista rozbieżności
To jedyna kwestia, w której między branżą a rządem panuje pełna zgodność. Rozbieżności jest co najmniej kilka. Operatorom nie podoba się, że posłowie ograniczyli składkę na tzw. fundusz usługi powszechnej z 3 proc. do 1 proc. przychodów, podczas gdy oni proponowali 0,3 proc. Wojciech Hałka podkreśla jednak, że w ustawie zapisano maksymalny poziom tej opłaty, i jeżeli potrzeby funduszu, z którego Telekomunikacja Polska ma czerpać środki na budowę i utrzymanie deficytowej infrastruktury, będą mniejsze, składka również będzie niższa.
Operatorzy nie są też do końca zadowoleni z zaproponowanego przez posłów kształtu przepisów regulujących zasady prowadzenia przetargów na wolne częstotliwości.
— Wprawdzie z projektu zniknął zapis umożliwiający wykluczenie z udziału w przetargu określonej grupy podmiotów, ale nadal można to zrobić już w jego trakcie — mówi Maciej Rogalski.
— Trudno, by ustawa nie regulowała kwestii formułowania kryteriów przetargu. Wówczas przetarg zamieniłby się w licytację — komentuje Wojciech Hałka.
Telekomy cieszy zmiana zapisów o zasadach ustalania znaczącej pozycji rynkowej operatora (wiceminister przyznaje, że ta poprawka była związana ze skargą skierowaną do Brukseli przez Vodafone), jednak ich zdaniem, ustawa nadal preferuje firmy nieposiadające własnej infrastruktury.