Telekomy ponaglają rząd Donalda Tuska

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 25-02-2008, 00:00

Rząd obiecał, że pierwsze projekty ułatwień dla firm telekomunikacyjnych będą gotowe w styczniu. Ale zapadły się w czarną dziurę.

Rząd obiecał, że pierwsze projekty ułatwień dla firm telekomunikacyjnych będą gotowe w styczniu. Ale zapadły się w czarną dziurę.

Premier Tusk obiecał w exposé szybką budowę społeczeństwa informacyjnego. Andrzej Panasiuk, wiceminister infrastruktury, obiecał szybkie prace nad zmianami ułatwiającymi inwestycje firmom telekomunikacyjnym. I co? I nic.

— Mija sto dni rządu i trzeba zacząć się rozliczać. Pytamy, co dalej? Co rządowi przeszkadza? — pyta retorycznie Eugeniusz Gaca z Netii, członek zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.

Rząd Jarosława Kaczyńskiego przyjął we wrześniu 2007 r. dokument definiujący bariery inwestycyjne w telekomunikacji. Problemy zaczynają się na planach zagospodarowania przestrzennego, a kończą na prawie środowiskowym i budowlanym. Andrzej Panasiuk, odpowiedzialny w obecnym rządzie za telekomunikację, obiecał, że prace poprzedników będą podstawą do nowelizacji odpowiednich ustaw. Pierwsze zmiany miały być gotowe w styczniu. W połowie lutego resort nadal milczy — biuro prasowe dotąd nie odpowiedziało na pytania „PB” w tej sprawie.

W rządzie bałagan...

Prac na pewno nie przyspieszy bałagan kompetencyjny między organami administracji.

— Urzędnicy Waldemara Pawlaka zdecydowali, że tą sprawą zajmie się Ministerstwo Gospodarki i przejęli ją od Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) — mówi Anna Streżyńska, prezes urzędu.

— Ta sprawa nie jest w kompetencji Ministerstwa Gospodarki, tylko Ministerstwa Infrastruktury — odbija piłeczkę Anna Zientek z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki.

— Proponowane nowelizacje dotyczące przedsiębiorstw telekomunikacyjnych dotykają zmian w innych sektorach — budownictwa, środowiska itd. Tutaj mamy zastanawiający zastój — dodaje Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

...a od tego nie przybywa

Infrastruktura telekomunikacyjna w Polsce jest daleko w tyle za krajami UE. Wie o tym każdy, kto miesiącami czekał na telefon czy na urlopie biegał po podwórku gospodarza, próbując złapać zasięg bezprzewodowego internetu. Problemem jest nie tylko niechęć telekomów do budowy kosztownych sieci światłowodowych poza gęstymi skupiskami ludzkimi, ale też szereg utrudnień biurokratycznych. Rzadko się zdarza, by je likwidowano — przykładem takiego działania była pozornie drobna zmiana prawa w połowie ubiegłego roku (ułatwiająca uzyskiwanie pozwoleń środowiskowych), dzięki której przyspieszyła budowa sieci P4 (operatora sieci Play). Gdyby nie ona, czwarty operator telefonii komórkowej posiadał do dziś pewnie nie więcej niż garstkę masztów transmisyjnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane