Telekonferencje też dają się lubić

MK
opublikowano: 2011-10-26 00:00

KOMENTARZ

MARCIN GRYGIELSKI

dyrektor regionalny na rynek Europy Środkowej i Wschodniej w Interactive Intelligence

Mniej zaawansowane technologicznie i tańsze od wideokonferencji są audiokonferencje. Rozwiązanie to proponuję szczególnie firmom o mniejszych możliwościach inwestycyjnych, np. z sektora MŚP. Wystarcza dostęp do telefonu i odpowiednie oprogramowanie, czyli takie, które pozwala gospodarzowi spotkania na pełne zarządzanie dyskusją wraz z możliwością jej przerywania, wyciszenia którejś osoby albo zaproszenia poszczególnych uczestników do wypowiedzi. Warto zwrócić uwagę na funkcję rejestracji spotkań — nagranie służy potem nie tylko jako raport, ale również może zostać przesłane osobom, które z różnych powodów nie były obecne.

Zwolennicy wideokonferencji mówią o większym komforcie spotkań, podczas których widzimy twarze rozmówców. Tymczasem widok samego siebie na ekranie dekoncentruje i raczej obniża, niż zwiększa przyjemność spotkania. Większość z nas ma psychiczne bariery w odniesieniu do technologii wideo. Niewiele osób lubi występy przed kamerą, a wideokonferencje nieprzyjemnie je przypominają.