Wchodząc do marketu, z grubsza wiemy, co chcemy kupić: trochę sera, oliwki, masło, herbatę i kawę, a także proszek do prania, bo właśnie się skończył. Potem stajemy przed półkami, które uginają się pod ciężarem najrozmaitszych towarów, i mamy problem z wyborem konkretnych marek. Im więcej możliwości, tym gorzej. Z paraliżem decyzyjnym zmaga się w takich sytuacjach od 5 do 80 proc. osób zależnie od kategorii produktu — wynika z badania Pentora. W przypadku szamponów do włosów jest to 50 proc., a jeśli chodzi o słodycze — 80 proc.

— Sklep to miejsce, w którym można skutecznie zawalczyć o portfel klienta, zwłaszcza tego, który się waha i potrzebuje delikatnej wskazówki, sugestii, podpowiedzi. Według naszych analiz ponad dwie trzecie decyzji zakupowych podejmujemy w punktach sprzedaży i usług — mówi Aleksandra Potrykus-Wincza, dyrektor regionalna spółki Mood na Polskę i kraje bałtyckie. Jak zwrócić uwagę konsumentów na określone oferty? Z pomocą przychodzi Digital Signage (DS), czyli reklama na multimedialnych nośnikach, będąca alternatywą dla wydawanych przez sieci handlowe gazetek i klasycznych billboardów, które na co dzień mijamy na ulicach miast.
— Digital Signage to swego rodzaju cyfrowy plakat, czyli dynamiczne przestawienie treści reklamowej, informacji dla uczestników konferencji, wskazówek dla pracownika, istotnych porad dla turystów — wyjaśnia Dawid Manuszak, menedżer produktu w firmie Veracomp.
Interakcja formy z treścią
Oczywiście, taki plakat musi robić na ludziach wrażenie.
— Pokazywane na monitorach informacje mają zwykle atrakcyjną formę, zmieniają się i dopasowują do danej grupy odbiorców. Są zaprzeczeniem statyczności tradycyjnego przekazu marketingowego. Nic dziwnego, że najszybciej i najdokładniej treści te odbierają osoby oswojone z cyfrowymi nowinkami, czyli między 15. a 40. rokiem życia — tłumaczy Aleksandra Potrykus-Wincza. Nie ma wątpliwości, że wpięte w multimedialną sieć ekrany będą stopniowo wypierały „analogowe” wystawy sklepowe i plakaty. Przemawiają za tym m.in. czynniki finansowe i ekologiczne — produkcja materiałów papierowych nie dość, że jest droga, to jeszcze źle wpływa na środowisko naturalne, a firmy chcą uchodzić za odpowiedzialne społecznie. Głównym powodem wdrożeń DS jest jednak chęć uzyskania przewagi rynkowej. — Digital Signage to efektywne medium, które może być używane do budowy pozytywnego wizerunku marki, wzmocnienia lojalności klientów i zwiększania sprzedaży produktów czy usług — wskazuje przedstawicielka spółki Mood. Potwierdzeniem może być badanie przeprowadzone w jednym z oddziałów banku. Odsetek klientów, którzy zwrócili uwagę na jeden choćby ekran, wyniósł prawie 60 proc. Co piąta osoba zapytała pracowników o reklamowany produkt. Czterech na dziesięciu przyznało, że wizyta w oddziale miała znaczący wpływ na ostateczne decyzje zakupowe.
Mikrus też skorzysta
Szacuje się, że 80-90 proc. rozwiązań DS trafia do sektora detalicznego. Około 10 proc. zamówień pochodzi z sektora transportowego — chodzi o zaopatrzenie w cyfrowe nośniki lotnisk, dworców, stacji i przystanków.
— Zalety systemów Digital Signage dostrzegli także decydenci w instytucjach administracji publicznej, szpitalach, galeriach, muzeach czy obiektach rynku HoReCa, przez które rozumiemy hotele, restauracje i placówki cateringowe. Dziś coraz trudniej o branże i firmę, która nie odniosłaby korzyści z instalacji nowoczesnych monitorów — uważa Aleksandra Potrykus-Wincza.
A Dawid Manuszak dodaje, że technologia DS usprawnia również komunikację wewnątrz przedsiębiorstw i pomaga im budować wizerunek firmy przyjaznej pracowników.
— Digital Signage często spotykamy w korporacjach jako system informacji dla zatrudnionych i rezerwacji sal konferencyjnych — podkreśla menedżer z Veracompu. Co równie istotne: instalacje zestawów DS są na razie domeną dużych koncernów, ale ich ceny spadają, więc masowe pojawianie się wielkoformatowych ekranów w najmniejszych placówkach — jak osiedlowy sklepik, salon fryzjerski czy warsztat samochodowy — jest tylko kwestią czasu.
