— Założenia są proste: im mniej regulacji, tym lepiej — mówi jeden z ekspertów ministerstwa.
Zmiany technologiczne sprawią, że niedługo pojawi się praktycznie nieograniczona liczba wąsko sprofilowanych programów telewizyjnych, które będzie można oglądać w dowolnym miejscu i czasie. Na rynek telewizyjny będzie mógł wejść każdy, kto będzie chciał — od giełdowej Agory, poprzez nadawców radiowych, takich jak Eska czy RMF, po internautę wyposażonego w kamerę telewizyjną.
Prawo musi za tymi zmianami nadążać, zwłaszcza że do końca przyszłego roku Polska musi wdrożyć unijną dyrektywę audiowizualną. Ministerialni eksperci i Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) powoli rozpoczynają nad tym prace.
Najciekawsze pomysły dotyczą koncesji telewizyjnych, obecnie potrzebnych do każdej transmisji: od telewizji naziemnej, poprzez telewizje kablowe i satelitarne, do mobilnych. Eksperci będą chcieli zlikwidować te ograniczenia wszędzie tam, gdzie się da.
— Niektóre rozwiązania przedstawiane ministrowi zawierają propozycje zniesienia koncesji w telewizji mobilnej i internetowej i zastąpienia ich zgłoszeniami. Koncesje zostaną zachowane w naziemnej telewizji, choć warunki ich uzyskiwania mogą zostać nieznacznie złagodzone — mówi Jarosław Czuba, dyrektor generalny ministerstwa kultury.
Więcej w poniedziałkowym "Pulsie Biznesu".