Kandydaci na prezesa telewizji publicznej opowiadają się za ewolucyjnymi zmianami. Wybór nastąpi 25 kwietnia. O ile nastąpi.
Wczoraj trzech kandydatów na prezesa Telewizji Polskiej (TVP) prezentowało publicznie pomysły na rozwój telewizji. Jan Dworak, Piotr Gaweł i Jolanta Kessler-Chojecka opowiedzieli się za powołaniem wieloosobowego zarządu.
— W tej chwili najlepszy będzie układ jak najbardziej funkcjonalny, powodujący, że będziemy mieć jak najwięcej przyjaciół, jak najmniej wrogów — mówi Jan Dworak, obecny prezes TVP, tłumacząc, dlaczego chce, by zarząd liczył maksymalnie cztery osoby.
Jolanta Kessler-Chojecka, publicystka i reżyser filmów dokumentalnych, proponuje 3-5-osobowy zarząd. Piotr Gaweł z zarządu TVP uważa, że zarząd powinien liczyć co najmniej pięć osób.
— Patrzę na tą sprawę jak menedżer, który nie tylko operacyjnie dba o funkcjonowanie firmy, ale też myśli o jej rozwoju, który musi poświęcać kwantum czasu na myślenie strategiczne — przekonuje.
To o tyle istotne, że właśnie od koncepcji przyszłego prezesa TVP będzie zależała liczba członków zarządu telewizji publicznej. Wcześniej Jarosław Sellin, wiceminister kultury, forsował koncepcję jednoosobowego zarządu telewizji publicznej.
Z wypowiedzi kandydatów na prezesa TVP wynika, że nie planują oni wielkich zmian w funkcjonowaniu telewizji.
— Chcę dokończyć zmiany programowe i organizacyjne — mówi Jan Dworak.
— W wielu obszarach nie należy szukać wielkich reform, ale małych obszarów, które można naprawić — wtóruje mu Piotr Gaweł.
Rada nadzorcza zajmie się wyborem prezesa 25 kwietnia.
— Jest duża szansa, że uda nam się dokonać wyboru — mówi Tadeusz Kowalski. 0
Jednak pojawiają się obawy, że radzie nie uda się porozumieć. Wtedy niewykluczone, że do zarządzania będzie powołany kurator.