Temperatury zmroziły producentów lodów

Niskie temperatury i droższe surowce sprawiły, że lody w tym roku mniej smakują Polakom. A właśnie przemijająca fala upałów sytuacji nie poprawiła.

Na niską temperaturę głośno narzekali piwowarzy. Na gradobicia sadownicy. A rolnicy na pogodę, która pozwoliła na bardzo wysokie plony na całym świecie. Pogoda zatruła także życie producentom lodów, bo choć Polacy ich produktów jedzą niewiele (około 4 litrów na głowę rocznie wobec 20 litrów spożywanych przez przeciętnego Amerykanina czy kilkunastu litrów na Skandynawa), w tym roku sięgali po nie jeszcze rzadziej.

— W pierwszej połowie 2012 r. (w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej) rynek lodów w sprzedaży detalicznej [impulsowych, czyli na patyku, i familijnych, a zatem w opakowaniach — red.] wzrósł o 19,3 proc. pod względem wartości i o 11,1 proc. pod względem wielkości sprzedaży. Natomiast w pierwszej połowie tego roku stracił 0,7 proc. pod względem wartości i 2,1 proc. pod względem wielkości sprzedaży — wylicza Małgorzata Szmidt z Nielsen Poland.

Tym samym, jak wynika z danych Nielsena, w pierwszym półroczu 2013 r. (dane sprzedażowe za okres grudzień 2012 — maj 2013) rynek ten wart był ponad 408 mln zł. Całoroczna sprzedaż zamyka się w Polsce na poziomie około 1,3 mld zł. Słowo klucz to pogoda, ale nawet niedawne rekordy temperatury — jak przekonują producenci — nie pozwolą branży odrobić spadków z początku roku.

— Pogoda decyduje o 99 proc. sprzedaży. Chociaż lipiec i sierpień były dla producentów bardzo łaskawe, to sezon tak naprawdę kończy się pod koniec tego tygodnia. Po 15 sierpnia sklepy bardzo ostrożnie zamawiają, bo boją się, że zostaną z zapasami do przyszłorocznego lata — twierdzi Tomasz Meller, prezes Nordisu.

Złudzeń nie ma również Zbigniew Grycan, twórca marki Grycan i Lodziarni Firmowych. — Rynek może coś odpracować dzięki upałom, ale tylko w przypadku lodów impulsowych. Miasta są puste, więc mało prawdopodobne, żeby zakupy lodów w pudełkach do domów miały się zwiększyć. Niewątpliwie będzie to słaby rok dla branży — mówi Zbigniew Grycan. On również za barierę rozwoju branży uważa ostrożność detalistów.

— W mniejszych sklepach jest mniej szaf chłodniczych, więc i mniej miejsca. Ponieważ długo było zimno, to właściciele sklepów trzymali w nich mrożonki, a nie lody. Mniejsza oferta ogranicza natomiast konsumpcję i tak spirala się nakręca. Branża opiera się na dystrybutorach [w większości producenci nie mają własnych samochodów do przewożenia lodów do sklepów — red.], więc nie jesteśmy w stanie wpłynąć na to, żeby było dostępnych pięć smaków lodów, a nie jeden — opowiada Zbigniew Grycan.

Położenie producentów pogarsza jeszcze sytuacja na rynku surowców. Jak wskazuje Zbigniew Grycan, w 2013 r. podrożało zwłaszcza mleko w proszku i śmietana. Rozwiązaniem byłoby przyzwyczajenie Polaków do jedzenia lodów przez cały rok. Tego jednak branża nie jest w stanie zrobić od lat.

— Częściowo jest jednak sama sobie winna. Koncerny, które mają ogromne pieniądze na marketing, prowadzą wszystkie akcje reklamowe tylko od weekendu majowego do połowy sierpnia. Tym bardziej utwierdzają więc polskich konsumentów w przekonaniu, że lody się jada, tylko kiedy świeci słońce — dodaje Tomasz Meller.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu