Unia Europejska rozpoczyna nerwowy finisz konferencji międzyrządowej. W ramce przypominamy terminy dwóch wydarzeń, od których przebiegu zależy pomyślność europejskiej konstytucji. Spotkanie ministrów w Neapolu zostało pomyślane w formule „konklawe”, czyli obradowania aż do skutku. Jednak z góry można przyjąć, iż problem najtrudniejszy — czyli system głosowania w UE — zostanie przeniesiony na Brukselę.
Październikowy szczyt Rady Europejskiej zobowiązał prezydencję włoską do przygotowania propozycji kompromisu, opartego zarówno na projekcie konwentu, jak i na wnioskach zgłoszonych przez różne państwa. Jednak premier Silvio Berlusconi wcale nie ukrywa, że najchętniej widziałby zatwierdzenie projektu bez uwag. W związku z tym logiczne jest pytanie, czy Włosi w ogóle są w stanie wykonać postawione przed nimi zadanie?
Jako człowiek sukcesu, Berlusconi nawet sobie nie wyobraża, aby konferencja międzyrządowa nie zakończyła się pod jego przewodnictwem. Dlatego podczas niedawnego pobytu w Warszawie wysłuchiwał polskich racji za utrzymaniem systemu z Nicei, kiwając głową ze zrozumieniem. Co jednak z tego kiwania wyjdzie — okaże się w najbliższy weekend w Neapolu. Osobiście stawiam tezę, że każda ze stron pozostanie w swoich okopach...