Operator ujawnia strategię wprowadzenia usług finansowych
TP niebawem wybierze partnera bankowego. Chce zaoferować karty kredytowe z płatnościami mobilnymi. Cel ambitny: 300 tys. klientów.
Telekomunikacja Polska (TP) mówi o wejściu w finanse, od kiedy jej prezesem został Maciej Witucki, były bankowiec. Teraz pora na konkrety.
— 23 grudnia kończymy przetarg na partnera bankowego, który pomoże wdrożyć usługi finansowe — mówi Krzysztof Sieczkowski, dyrektor pionu rozwoju nowych produktów grupy TP.
Telekom chce równolegle wybrać bank, który będzie m.in. wydawał karty kredytowe sygnowane logo Orange (lub TP), oraz operatora systemu płatności bezstykowych (Visa lub Mastercard).
Duże atuty
Pomysł jest ciekawy: operator chce sprzedawać karty kredytowe i naklejki na telefony komórkowe, które będą służyły do płatności mobilnych. M-płatności mają przyciągnąć klientów na konkurencyjnym rynku kart kredytowych. TP ma dwa atuty: sieć ponad 1,1 tys. punktów sprzedaży i rzeszę klientów — ponad 9 mln w telefonii stacjonarnej i ponad 14 mln — w komórkowej. Kąciki usług finansowych mają się pojawić w sieci TP w połowie przyszłego roku. Okazją do sprzedaży usługi może być na przykład konieczność przedłużenia umowy na neostradę. Na razie nie wiadomo, czy sprzedawcami będą pracownicy operatora czy osoby oddelegowane z banku.
— Bez problemu pozyskamy 300 tys. klientów w ciągu trzech lat — deklaruje Krzysztof Sieczkowski.
Spółka szuka nowych źródeł przychodów w obliczu spadających wpływów z telefonii stacjonarnej. Przedstawiciele telekomu są entuzjastycznie nastawieni do usług finansowych i m-płatności. Przekonują, że przy stosunkowo niewielkich kosztach może on osiągnąć spore wpływy.
— Możemy na tym zarobić kilkadziesiąt milionów złotych w ciągu trzech lat. Nakłady zwrócą się wcześniej niż za trzy lata — mówi Krzysztof Sieczkowski.
Operator spodziewa się, że bank podzieli się z nim wszystkimi korzyściami związanymi z operacjami na karcie — od prowizji bankowej do wpływów z przeterminowanych odsetek. Operator przejmie na siebie koszty marketingu. Będzie chciał działać na dużą skalę.
— Nie chcemy się bawić w półśrodki — mówi Krzysztof Sieczkowski.
Parking i myjnia
Operatorzy telefonii komórkowej próbują wejść w m-płatności od dawna, ale usługa rozwija się z oporami. Operator sieci Plus również wierzy w płatności mobilne, ale wybrał inną technologię, opartą na współpracy z m-Payem.
Płatności bezstykowe to potencjalnie gigantyczny rynek. Na razie telekomy nastawiają się na mikropłatności, na przykład opłaty parkingowe, myjnie samochodowe, przejazdy autobusowe czy napój z automatu. Ze względów bezpieczeństwa bezstykowa karta TP będzie miała najprawdopodobniej limit 50 zł dla jednej transakcji.
Zanim operator ruszy z kartami kredytowymi, chce wejść w pożyczki gotówkowe.
— Jak już się uporamy z bankami, wejdziemy w ubezpieczenia — mówi Krzysztof Sieczkowski.
Można szacować, że to kwestia 1-1,5 roku.
okiem eksperta
Michał Macierzyński
analityk Bankier.pl
To strzał w dziesiątkę
Wejście TP na rynek kart to historyczne wydarzenie. To, że nowy prezes zechce wykorzystać potencjał firmy na rynku consumer finance, było jasne już w chwili jego wyboru. Dysponując tak dużą liczbą klientów, TP może sporo zdziałać na wydawałoby się podzielonym już rynku. Brak know-how może łatwo nadrobić współpracując z którymś z banków lub po prostu je kupując. Otwiera to drogę do oferowania innych usług, np. akceptacji kart płatniczych, płatności mobilnych, czy wręcz stworzenia własnego banku z prostymi usługami. W końcu abonament telefoniczny niczym nie różni się od idei karty obciążeniowej. Usługi finansowe mogą dla TP stać się nie tylko źródłem przychodów, ale też sposobem na lojalność klientów. W zamian np. za darmowe minuty będą chętnie korzystali z usług finansowych.