Tepsa zagra z Canal+ w piłkę

Rafał Kerger
29-01-2008, 22:30

ITI i Polsat za pokazywanie piłki dawały 100 mln zł. Riposta Canal+, sprzymierzonego z Telekomunikacją Polską: 125 mln za  sezon. Dziś decyzja zarządu Ekstraklasy.

Do Warszawy zjadą dziś prezesi pierwszoligowych klubów piłkarskich. Zadecydują o telewizyjnej przyszłości Ekstraklasy w trzech kolejnych sezonach. O ich względy zabiegali przez ostatnie dni właściciele wszystkich platform cyfrowych: Polsatu, n oraz Cyfry+. Było zdobywanie telefonów prezesów, wizyty, zapewnienia, wylewanie żali i wielkie obietnice. Jednocześnie ITI i Polsat oraz Canal+ negocjowały z zarządem Ekstraklasy o swoich ofertach.

— Skończyły się one w zeszłym tygodniu. Nasza rekomendacja trafi do klubów w środę — Andrzej Rusko, prezes Ekstraklasy SA, od początku tygodnia mówił mi ciągle jedno i to samo.

Ale podbijanie ofert trwało w najlepsze. Konferencja zarządu Ekstraklasy w sprawie zarekomendowania klubom nadawcy, odbędzie się dziś o 13.00.


Mecze przez telefon
Jaka będzie rekomendacja? Nie podejmiemy się rozstrzygania. Jedno pewne: Canal+ swoją ostateczną ofertą zaskoczył wszystkich — złożył ją wspólnie z Telekomunikacją Polską.

— Jeśli wygramy, pokażemy ligę jak dotychczas w Canal+, ale stworzymy też osobny ligowy kanał. Ekstraklasa będzie szeroko dostępna. W ramach Canal+ będzie można ją oglądać na platformie Cyfra+, w sieciach kablowych oraz w niezależnym multipakiecie satelitarnym. Mecze będą dostępne również w sieci TP, dzięki liveboksom oraz wideostradzie. Zaproponowaliśmy też na przyszłość zarządowi Ekstraklasy system dystrybucji spotkań w technologii pay-per-view. Dzięki naszej ofercie wszystkie mecze będzie można oglądać na żywo — zapewnia Jacek Okieńczyc, szef sportu w Canal+.

O cenie, jaką za pokazywanie jednego sezonu ekstraklasy chce zapłacić konsorcjum Canal+ i TP, Okieńczyc nie chce się wypowiadać.

— Wyszliśmy naprzeciwko oczekiwaniom klubów. Do tego zaproponowaliśmy dodatkowy system premiowania tych, które awansują do Ligi Mistrzów i fazy grupowej pucharu UEFA — kwituje Jacek Okieńczyc.

Oczekiwania klubów to około 125 mln zł za sezon (choć niektórzy prezesi marzyli o 150 mln zł). Tyle dają Canal+ i TP.

O ofercie ITI i Polsatu udało się nam dowiedzieć tylko tyle, że wciąż jest... dobra.

— Zawsze uważam, że nasze oferty są dobre — skwitował Grzegorz Płaza, szef nSport.

Czy jednak propozycja ITI i Polsatu — ze 100 mln zł za całość praw do pokazywania ekstraklasy wzrosła do 125 mln zł tylko za pakiet głównego nadawcy (jakim chcą być Canal+ i TP)?

Ekstraklasa jeszcze w grudniu sprzedawała oddzielnie pakiety: na magazyn ligowy, na transmisję w internecie, pakiet czterech meczów dla telewizji otwartej oraz pakiet migawek i skrótów przeznaczonych do serwisów informacyjnych.

Wiadomo, że Ekstraklasa nie skorzysta z trzeciej drogi — nie będzie tworzyć własnego kanału ligowego we współpracy z firmami producenckimi. Powody: prezesi klubów łakną pieniędzy od nadawców już od lata (biedniejsze kluby utrzymują się z transzy z Canal+). Po drugie nie ma już czasu na organizację kanału.

— Ponadto propozycja padła w momencie, gdy wydawało się, że możemy nie otrzymać satysfakcjonującej nas oferty od nadawców — mówi Adrian Skubis, rzecznik Ekstraklasy.

Czyli najzwyczajniej miała to być zagrywka mobilizująca chętnych.


Jak do tego doszło
19 grudnia 2007 r. Ekstraklasa unieważniła przetarg na główny pakiet telewizyjny, obejmujący prawo do transmisji wszystkich meczów piłkarskiej pierwszej ligi na najbliższe trzy lata. Potem okazało się, że unieważniła także licytację na pozostałe cztery pakiety. Argumenty? Żadna oferta nie była dla akcjonariuszy spółki (klubów ekstraklasy i Polskiego Związku Piłki Nożnej) tak atrakcyjna, by ją przyjąć. Podczas spotkania prezesów klubów otwarto tylko kopertę z propozycją Canal+: 90 mln zł za pierwszy sezon i 98 mln za ostatni. Polsat spóźnił się 20 minut ze złożeniem swej propozycji u notariusza. Andrzej Rusko uznał więc, że z tego powodu nie może otworzyć koperty z ofertą tej stacji. Skądinąd wiadomo, że Polsat chciał zapłacić od 70 do 80 mln zł za sezon.

Na początku stycznia władze piłkarskiej spółki zdecydowały, że o wyborze nadawców rozstrzygną negocjacje, a nie przetarg. Zbiegło się to z powstaniem konsorcjum ITI i Polsatu, które oficjalnie poinformowało: zapewniamy ekstraklasie 100 mln zł za sezon.

ITI i Polsat chcą stworzyć kanał telewizyjny Polska Ekstraklasa TV i zaoferować go wszystkim zainteresowanym polskim nadawcom. Kanał ten transmitowałby wszystkie mecze polskiej piłki nożnej. Oferta trafiła do Ekstraklasy — głos Piotra Waltera i Zygmunta Solorza był donośny.

— Nasza wspólna inicjatywa jest odpowiedzią na opinie kibiców żądających prawa wyboru nadawcy w dostępie do transmisji telewizyjnych. Stworzenie odrębnego kanału transmitującego polską ligę i zaoferowanie go wszystkim jest najbardziej sprawiedliwym i prospołecznym działaniem, jakie można sobie na tym rynku i w tej sprawie wyobrazić — poinformował Maciej Sojka, prezes ITI Neovision.


Prawie monopol
Ofercie ITI i Polsatu towarzyszył też świetny PR. Padło, że kibice zyskają dostęp do Polskiej Ekstraklasy TV za 16 zł za miesiąc, czyli nieco ponad połowę tego, co płacą dziś Canal+.

Canal+ musiał się tłumaczyć, że za 29 zł oferuje nie jeden kanał z polskim futbolem, ale cztery — w pakiecie są też ligi angielska, hiszpańska, koszykówka z NBA oraz wiele filmowych hitów (czyli I liga to około jednej trzeciej oferty).

Poniewczasie okazało się, że wspólna oferta dwóch największych polskich prywatnych nadawców miała pewne wady formalne — co potwierdza Adrian Skubis. Przede wszystkim opiewała na sześć, a nie na trzy lata, co stoi, zdaniem Ekstraklasy, w sprzeczności z prawem unijnym. Jak informuje Ekstraklasa, oferta składała się też ledwie z kilku stron — czytaj: była niekompletna.

Piłkarska spółka dała Canal+ oraz konsorcjum Polsatu i ITI czas na nowe propozycje. W siedzibie Ekstraklasy przy Wybrzeżu Gdyńskim w Warszawie trwały intensywne negocjacje. Na wezwanie prezesa Ruski stawiali się na przemian główni negocjatorzy nadawców: Jacek Okieńczyc, Maciej Sojka czy Grzegorz Płaza.

— Najciekawsze jest jednak to, że przed tymi negocjacjami konsorcjum — po złożeniu pierwszej oferty Ekstraklasie — zadzwoniło do Canal+ z pytaniem, czy ten do Cyfry+ nie włączyłby kanału Polska Ekstraklasa TV. De facto więc — gdyby Canal+ się wtedy z ITI i Polsatem dogadał — na potrzeby negocjacji z Ekstraklasą powstałby monopol. I kluby zamiast swoich wymarzonych 150 mln mogłyby dostać do 2011 r. zwykłe ochłapy — opowiada dobrze zorientowana w piłkarskim światku osoba.

Wtedy do gry wkroczyły zjednoczone Canal+ i Telekomunikacja Polska.

Jaką decyzję podejmą prezesi klubów? A może Ekstraklasa nie dotrzyma obietnicy i nie poda wyników przetargu na pokazywanie ligi do końca stycznia? Za ofertą konsorcjum będzie raczej głosować Legia — należy do ITI. Stronnikami ITI i Polsatu byli też prezesi klubów, których mecze najrzadziej pokazywał dotychczas Canal+, ale po propozycji Canal+ i Telekomunikacji Polskiej stworzenia oddzielnego kanału, w którym widz będzie wybierać, jaki mecz z trwających najbardziej go interesuje — niechęć mniej medialnych klubów do Canal+ mogła zmaleć.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Tepsa zagra z Canal+ w piłkę