Teraz czas na białe kołnierzyki

Mirosław Konkel
18-04-2008, 11:49

Osoba niewykształcona, bez kwalifikacji, mająca kłopoty ze zdobyciem stałej posady — tak na ogół wyobrażamy sobie pracownika czasowego. Tomasz Szpikowski, prezes zarządu Work Service, radzi jednak odrzucić ten stereotyp. Bo — jak podkreśla — już 60 proc. wszystkich „czasowników” to ludzie z wyższymi kwalifikacjami, sprawdzający się np. w  biurze. Niektórzy zasilają działy prawne, finansowe, marketingowe, logistyczne bądź księgowość.

— Zmienia się struktura osób zatrudnianych przez firmy tymczasowo — z pracowników fizycznych na umysłowych, ponieważ współczesna gospodarka w coraz większym stopniu opiera się właśnie na wiedzy — twierdzi prezes Szpikowski.

Z kolei Zbigniew Mucha, dyrektor regionu północnego Adecco Poland, wyróżnia trzy kategorie pracowników tymczasowych. Pierwsza — to osoby zatrudniane przy produkcji, np. w przemyśle spożywczym lub motoryzacyjnym. Druga — to tzw. białe kołnierzyki, a więc ludzie z dość dobrym wykształceniem, którzy na przykład są zatrudniani jako konsultanci w call centers lub jako pracownicy do prac biurowych w tzw. back office. Wreszcie trzecia grupa — to wysoko wykwalifikowani specjaliści.

— Z fachowców tworzymy grupy eksperckie, a następnie delegujemy ich do różnych projektów, które zlecają nam nasi klienci — informuje dyrektor Mucha.

Mniej biurokracji

Jak zauważa Tomasz Szpikowski, ostatnio popularny jest tzw. pracoserwis. Usługa obejmuje poszukiwanie „czasowników”, doradztwo i outsourcing personalny. Ten ostatni polega na przekazaniu odpowiedzialności za wykonaną pracę wyspecjalizowanym w danym obszarze partnerom zewnętrznym.

— Pracodawcy są zadowoleni z tej formy outsourcingu, ponieważ nie muszą zajmować się tym, co nie stanowi istoty ich działalności biznesowej — podkreśla prezes Work Service.

Inną zaletą takiego rozwiązania jest możliwość ograniczenia liczebności działów HR, co dla firm może oznaczać spore oszczędności.

— Odchodzi wówczas obowiązek prowadzenia akt osobowych, rozliczania PIT-ów, rejestracji ZUS, monitorowania i rozliczania absencji chorobowych — wyjaśnia Tomasz Szpikowski.

Import ze Wschodu

Kolejna nowość dotyczy wielkości firm, które korzystają z pracowników czasowych. Do niedawna były to głównie przedsiębiorstwa duże. Dzisiaj coraz częściej są to firmy małe i średnie. Jacek Karczewski, szef sopockiej agencji Karczewski Doradztwo Personalne, tłumaczy to rosnącą świadomością ekonomiczną pracodawców.

— Kiedy kontrakty są coraz krótsze — kilkumiesięcznie lub kilkutygodniowe — trzeba szukać bardziej elastycznych form zatrudnienia. W końcu nikt nie ma pewności, jak długo potrwa obecna koniunktura — stwierdza ekspert.

A jaka może być najbliższa przyszłość pracy tymczasową? Według Zbigniewa Muchy, agencje stoją przed nowym wyzwaniem — importu taniej siły roboczej zza wschodniej granicy.

— To bardzo trudne zadanie, bo pozyskani przez nas pracownicy z Ukrainy czy Białorusi traktują Polskę jako kraj tranzytowy. Widząc, jakie są zarobki np. w Norwegii, szybko zwijają żagle — ubolewa menedżer z Adecco.
Branża z perspektywami

W 2007 r. agencje pracy tymczasowej pozyskały prawie pół miliona pracowników — wynika z danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Dla porównania: w 2006 r. było ich 288 tys., a w 2005 r. — 206 tys. Liczba przedsiębiorstw korzystających z pomocy agencji pracy tymczasowej wyniosła w ub.r. prawie 11,5 tys. To prawie 70-procentowy wzrost w stosunku do poprzedniego roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Teraz czas na białe kołnierzyki