Najpierw miesiącami prężyli muskuły, teraz nie szczędzą sobie przyjaznych słów. Ale nie przesadnie. Szefowie PGNiG Termiki, czyli jedynego warszawskiego wytwórcy ciepła systemowego, oraz francuskiej Dalkii, jedynego operatora stołecznej sieci ciepłowniczej, postanowili współpracować. W październiku chcą podpisać umowę w tej sprawie. To duża zmiana, bo dotychczas obie firmy darły koty. Teoretycznie chodziło o Ursus, czyli zachodnią dzielnicę Warszawy, ale praktycznie — o kształt całego warszawskiego rynku ciepła. W Ursusie Dalkia ma bowiem plan postawienia bloku gazowego, czyli — w gruncie rzeczy — wejścia w obszar działalności Termiki. Termice to nie w smak. Zwłaszcza że chętnie zaopatrywałaby Ursus w ciepło wytwarzane w jej istniejących warszawskich elektrociepłowniach.Mogłaby, gdyby tylko Dalkia przyłączyła sieć Ursusa do sieci warszawskiej, bo teraz brakuje tam po prostu kawałka rury. Dla mieszkańców Ursusa tarcia pomiędzy firmami mają też wymiar cenowy, bo chodzi o koszt kupowanego przez nich ciepła.

— Pracujemy nad umową o współpracy. Będzie konkretna i będzie dotyczyć również Ursusa — zapowiada Andrzej Gajewski, szef PGNiG Termiki.
— Zajmiemy się w niej również kwestią połączenia sieci ursuskiej z warszawską — dodaje Jacky Lacombe, prezes Dalkii Warszawa. O kształcie przyszłej współpracy firmy nie chcą mówić. Obaj prezesi z naciskiem przypominają, że chodzi o współdziałanie w celu poprawy efektywności portfela wytwórczego Termiki oraz sieci dystrybucji Dalkii. W grę może wchodzić kilka scenariuszy współpracy, m.in. przydzielenie blokowi w Ursusie roli bloku szczytowego, udział kapitałowy Dalkii w kosztach utrzymania innych warszawskich bloków szczytowych, a także udział Termiki w inwestycjach w rozwój sieci, prowadzonych przez Dalkię.