Terroryzm niepokoi europejskich inwestorów

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2004-03-16 00:00

Piątkowa sesja w USA zakończyła się odbiciem, ale niczego innego po dniach spadków nie można było oczekiwać. Trzeba brać pod uwagę, że nastroje wcale nie są niedźwiedzie. Przeciwnie, większość poluje na odbicie, a wskaźnik nastrojów nadal bije rekordy. Zakupy po spadku musiałyby szybko przynosić straty, by inwestorzy naprawdę zaczęli się niepokoić. Poza tym oscylatory krótkoterminowe były wyprzedane i byle impuls musiał wywołać odbicie. Wzrosty były niby spore, ale sesja była bardzo nudna i z małym wolumenem (typowe dla korekty). Oscylatory były wczoraj nadal wyprzedane i może się okazać (byłoby to najładniejsze rozwiązanie), że indeksy będą teraz, przed dalszym spadkiem, tworzyły flagę na przemian spadając i rosnąc. Wczoraj sytuacja techniczna pozwalała jeszcze na wzrosty, ale najbardziej prawdopodobne były małe zmiany indeksów.

W Europie po piątkowych wzrostach w USA indeksy teoretycznie powinny były wczoraj rosnąć. Teoretycznie, bo w czasie weekendu w Hiszpanii znaleziono kasetę, w której Al Kaida przyznawała się do zamachów i groziła następnymi. Nie ma znaczenia, czy kaseta pochodzi od sprawców zamachów, czy nie. Tak czy inaczej terroryści islamscy maczali w tym palce, a stan zagrożenia w Europie (a może i na świecie) będzie się utrzymywał. Poza tym socjaliści w Hiszpanii wygrali wybory. Właściwie zrobiła to za nich właśnie Al Kaida — z bezpiecznego, ośmioprocentowego prowadzenia partii rządzącej przed zamachem zrobiła się pięcioprocentowa klęska. Rodzi to rozliczne implikacje zarówno dla naszych polityków jak i dla terrorystycznych strategów. Ale o tym szerzej w komentarzu tygodniowym. Taka sytuacja wyhamowała skutecznie zapędy byków — indeksy znowu spadały.

Początek dzisiejszej sesji na rynkach Europy będzie zależał od tego, co wczoraj wymyślą Wall Street. Małym impulsem może być indeks klimatu gospodarczego niemieckiego instytutu ZEW. Prognozowany jest spadek, więc jest miejsce na pozytywną niespodziankę. Nie przypuszczam, by dane z amerykańskiego rynku nieruchomości miały wpływ na giełdy. W dniu, kiedy amerykański bank centralny (Fed) podejmuje decyzję o poziomie stóp procentowych takie dane nie mają się prawa liczyć. Decyzja jest znana — stopy pozostaną w miejscu. Wszyscy będą czekali na komunikat i tylko od nastrojów inwestorów zależy, czy znowu znajdą w nim coś takiego jak ostatnio. Wtedy to Fed zamiast mówić o „znacznym okresie czasu” do podwyżki stóp powiedział, że będzie „cierpliwie” czekał. Nie sposób przewidzieć, co rynek tym razem wymyśli. Jedno jest pewne — bank będzie chciał poprawić nastroje. Można więc oczekiwać, że przed komunikatem indeksy będą rosły. A później? To już zupełnie inny temat.

Nasz rynek, mimo zniżki, był długo bardzo spokojny, a niektóre mniejsze spółki nadal mocno rosły. Jednak druga połowa sesji nie wyglądała dobrze i nie można się temu dziwić. Nasz kraj też jest narażony na atak terrorystyczny. To, że na granicach wjeżdżający są bacznie obserwowani, nic przecież nie znaczy. Są przecież zielone granice. Minusem był również wynik posiedzenia Rady Krajowej Unii Pracy z zapowiedzią „...przewartościowania celów i metod działania koalicji i jej rządu na rzecz celów oczekiwanych przez większość polskiego społeczeństwa oraz elektorat Lewicy”. Poza tym Tomasz Nałęcz, bardzo chcący zostać szefem Unii Pracy, chce rozmów z SLD o zmianie rządu. To wszystko jest bardzo niebezpieczne, bo może zagrozić przyjęciu planu Jerzego Hausnera w nienaruszonym kształcie.

Jedynym plusem wczorajszej sesji był mały obrót. Sytuacja techniczna pogorszyła się. Dzięki fixingowi linia trendu i wsparcie na indeksach jest poważnie naruszone. Gdyby dziś indeksy spadły, zostałby wygenerowany krótkoterminowy sygnał sprzedaży.Na razie nie kupowałbym akcji, bo sytuacja nie jest jasna. Trzeba czekać na sygnał kupna (przebicie szczytu na dużym obrocie) lub wyraźny sygnał sprzedaży, a przede wszystkim na wyjaśnienie sytuacji na świecie.