Teta, czołowy producent informatycznych systemów ERP i HR dla małych i średnich firm, kosmetycznie poprawiła prognozy na bieżący rok. Drobna korekta w górę nie zrobiła wrażenia na inwestorach. Jednak trudno nie dostrzec, że wrocławska spółka po ubiegłorocznej zadyszce wyraźnie odzyskuje dynamikę. Firma ma szansę odegrać znaczącą rolę w spodziewanej konsolidacji producentów oprogramowania.
Firma chciała wypełnić wcześniejsze zapowiedzi i podwyższyła prognozy finansowe na bieżący rok: zysku z 6,22 mln zł do 6,4 mln zł, a przychodów z 42 do 42,7 mln zł. Tymczasem w pierwszym półroczu Teta zarobiła na czysto 1,6 mln zł przy przychodach 17,2 mln zł. Dotychczas spółce udało się zrealizować założenia prognozy odpowiednio w 28 proc. i 40 proc. Wygląda więc na to, że druga połowa roku ma być bardzo intensywna. Poprawka szacunków jest co prawda kosmetyczna, pokazuje jednak, że zarząd czuje się pewnie i nie widzi zagrożeń dla spółki. Wręcz przeciwnie — sprzyja jej wiele czynników.
Druga połowa roku, a szczególnie czwarty kwartał, to tradycyjny okres żniw dla spółki. Na rynku utrzymuje się wysoki wzrost sprzedaży systemów ERP, w których specjalizuje się Teta. Ponadto zarząd informował, że firma nie zafakturowała wszystkich realizowanych w pierwszej połowie roku zleceń. Ich rozliczenie przejdzie na następny kwartał. Dodatkowo zarząd informuje, że właśnie stara się o duże kontrakty, które wzmocnią wyniki.
Teta systematycznie rozbudowuje portfel produktów. Ostatnio dołączyły do niego: Teta HRM, Teta Constellation i Teta Retail. Właśnie systematyczne rozszerzanie gamy produktów stało się kluczem do pomnażania przychodów. W tym roku spółce udało się przełamać niekorzystną tendencję spadku dynamiki sprzedaży. W pierwszej połowie roku wzrosła ona o ponad 15 proc. Jednak poziom ten można określić najwyżej jako przyzwoity, bo właśnie w takim tempie ma rosnąć rynek. Od jednej z czołowych firm można oczekiwać znacznie więcej. Wygląda na to, że druga połowa roku powinna przynieść jeszcze większe przyspieszenie. Oczekuje tego sama Teta — prognozy tegoroczne zakładają wzrost przychodów o 22 proc. Spółka ma wyraźnie wyższą rentowność niż branża. Założenia na ten rok mówią o osiągnięciu niemal 15-procentowej marży netto. Może to osiągnąć nie tylko dzięki sprzedaży własnego oprogramowania, ale również odliczeniu strat podatkowych z lat poprzednich.
Rynek producentów oprogramowania jest bardzo rozdrobniony. Obecnie jego wartość wynosi 550 mln zł. Spółka zajmuje na nim jedną z czołowych pozycji. Sprzyja jej utrzymująca się tendencja do zastępowania systemów oferowanych przez małych producentów markowymi licencjami takich firm, jak Teta. Nasilają się procesy konsolidacyjne. Doprowadzą do wyłonienia ścisłej czołówki rynkowej. Wśród faworytów wymienia się: Comarch, Asseco, BPSC, Macrosoft oraz Tetę. Odpowiedzią spółki na tę tendencję są zapowiedzi przejęć na polskim rynku i w Czechach. O tym drugim przejęciu mówi się od dłuższego czasu, ale nadal brak konkretów. Teta powinna się spieszyć, bo na warszawskiej giełdzie niebawem zadebiutuje Asseco Slovakia, które zapowiada agresywne akwizycje m.in. producentów ERP w Czechach. Decyzje muszą więc być szybkie. Szykuje się zaostrzenie konkurencji i wzrost cen przyszłych akwizycji.