Tetley będzie walczyć marką

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 1999-04-19 00:00

Tetley będzie walczyć marką

CENA NIE GRA ROLI: Nie zamierzamy rozwijać produkcji najtańszych herbat kosztem droższych produktów — zapowiada Wojciech Pronobis z Tetley. fot. Małgorzata Pstrągowska

Ubiegły rok nie był zbyt łaskawy dla brytyjskiej firmy herbacianej. Nowe produkty Tetley, które już pojawiają się na sklepowych półkach — m.in. ,,odświeżona” herbata w tzw. torebkach niekapkach — mają pomóc w odbudowaniu silnej pozycji.

Obecny udział Anglików w rynku wszystkich herbat nie przekracza 7 proc. Zdecydowanie lepiej sytuacja wygląda w poszczególnych segmentach. Co prawda osłabiona została pozycja Tetley w dynamicznie rozwijającym się rynku herbat w torebkach, ale firma zamierza odzyskać stracone pole.

— Rzeczywiście, ubiegły rok nie był dla nas tak dobry, jak poprzednie lata. Nasz wartościowy udział w herbatach torebkowych spadł nieznacznie — do około 18 proc. — głównie dlatego, że nie wprowadziliśmy na rynek nowych herbat. Liczę jednak, że dzięki „niekapkom” nasz wartościowy udział w rynku herbat w torebkach wzrośnie do około 20 proc. Należy jednak podkreślić, że nasz udział w całym rynku wzrósł, bo doskonale sprzedawały się nasze herbaty sypkie — tłumaczy Wojciech Pronobis z Tetley.

W tańszym segmencie

Tetley zamierza także zaatakować rynek tańszych produktów. W lutym w ofercie pojawiła się herbata Lyons. Koncern przewiduje, że okres zwrotu przedsięwzięcia zamknie się w pięciu latach. Wojciech Pronobis nie chce ujawnić, ile pieniędzy firma zamierza przeznaczyć na promocję marki.

— Rocznie na promocję wydajemy około 20 mln zł. Lyons jest naszym pierwszym produktem, który reprezentuje segment herbat tańszych — mówi Wojciech Pronobis.

Herbaciana kontroferta

Nowa herbata jest odpowiedzią na podobny produkt proponowany przez największego rywala Tetley — Brooke Bond firmy Unilever.

— Ta herbata jest tylko dodatkowym produktem. Chcielibyśmy, aby po pierwszym roku sprzedaży Lyons zdobył co najmniej 2-3 proc. rynku. Po pięciu latach może on wzrosnąć do 5-6 proc. Nie zamierzamy rozwijać produkcji najtańszych herbat kosztem droższych. Nie jest to bowiem segment, który pozwala na uzyskanie odpowiednio wysokiej marży potrzebnej na inwestycje związane z budowaniem marki — podkreśla Wojciech Pronobis.

Inną strategię ma Unilever, który również oferuje herbatę z najtańszego segmentu: środki uzyskiwane dzięki sprzedaży Liptona inwestuje w tańsze marki.