TFI Allianz Polska: Przed nami czas akcji

Marek Mikuć
opublikowano: 2011-03-24 13:00

Za nami dość dziwny miesiąc, w którym warszawski parkiet zatracił korelację z głównymi rynkami światowymi. Pierwsza połowa miesiąca upłynęła pod znakiem delikatnych spadków indeksów, co stało w opozycji do rosnących giełd w Stanach Zjednoczonych i Niemczech. O ile ten fakt można jeszcze uzasadniać przepływem kapitału z emerging markets w kierunku rynków rozwiniętych, o tyle wzrosty na przełomie drugiej i trzeciej dekady lutego na przekór całemu światu już tak łatwo wytłumaczyć się nie dadzą.

Globalne pogorszenie nastrojów inwestorów nastąpiło w ślad za eskalacją konfliktu w Libii. Inwestorzy zostali zmuszeni do zapłacenia ceny za zignorowanie niepokojów w Egipcie, w szczególności na rynku ropy naftowej, której cena w krótkim czasie wzrosła o ponad 20 proc. i na spadających indeksach rynków rozwiniętych. Wydaje się, paradoksalnie, że to właśnie sytuacja w Afryce Północnej pomogła naszemu rynkowi.

Prawdopodobnie bowiem przyczyny lepszego zachowania warszawskiego parkietu należy upatrywać w transferze kapitału z Turcji do Polski. W rezultacie główne indeksy obroniły istotne wsparcia i w skali miesiąca zyskały 0,6-1,7 proc. Nadal godny odnotowania jest fakt odpływu kapitału z rynków wschodzących trwający już przez 6 kolejnych tygodni. Na szczęście nasza giełda nie odczuwa tego, korzystając z trwającej hossy na rynku surowcowym i bazując na zaskakująco agresywnym popycie ze strony funduszy emerytalnych.

Warte podkreślenia jest po raz kolejny to, na co zwracamy uwagę od kilkunastu tygodni - rynek surowcowy budzi znacznie więcej emocji niż rynki akcji i to głównie tam skupia się uwaga inwestorów. Należy więc mieć na uwadze fakt, że wykresy cenowe wielu towarów rozwijają się w klasyczne hiperbole, charakterystyczne dla euforycznych stanów rynku, które niosą podwyższone ryzyko gwałtownej przeceny. Pierwsze symptomy przesilenia możemy już zaobserwować na wielu surowcach, oczywiście poza ropą naftową, notującą wielomiesięczne maksima.

Luty nie wniósł nic nowego do obrazu technicznego naszego rynku. Nadal więc obowiązuje scenariusz wzrostowy, dopóki indeks WIG znajduje się powyżej krytycznego wsparcia na poziomie 44 000 pkt. Podtrzymujemy więc rekomendację, że odpowiednią strategią na najbliższą przyszłość jest utrzymywanie zaangażowania w akcjach, z linią obrony na poziomie 45 200 pkt. na indeksie WIG i 2 600 na WIG-20.

Spadki cen obligacji dominujące na rynku od listopada ub.r. zostały zatrzymane w lutym. Zgodnie z naszymi oczekiwaniami, poziom zbliżony do 6,3 proc. w rentowności w sektorze 10-letnim okazał się na tyle atrakcyjny, że zmobilizował stronę popytową do zakupów polskich papierów. Inwestorzy na jakiś czas zignorowali rosnące rentowności obligacji w krajach południa Europy, w czym w dużej mierze pomogła stabilizacja sytuacji na rynkach bazowych. Zarówno na ryku amerykańskim, jak i niemieckim, notujemy lekkie odreagowanie spadków z ostatnich miesięcy. Wprawdzie nadal widzimy czytelne sygnały zmiany długoterminowego trendu cen obligacji na spadkowy, ale wydaje się, że spadki zaszły w krótkim terminie tak daleko, iż odreagowanie jest jak najbardziej zasłużone. Wspomniane czynniki zewnętrzne pozwoliły na wzrost indeksu polskich obligacji o 0,6 proc. w skali miesiąca.

Nadal rentowności naszych obligacji oscylują wokół poziomów najwyższych od miesięcy, przekraczając 5,7 proc. na obligacjach 5-letnich i 6,2 proc. w sektorze 10-letnim.W II kwartale oczekujemy kolejnej podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, co będzie potwierdzeniem trwającego cyklu zaostrzania polityki pieniężnej. W najbliższym tygodniach nie oczekujemy istotnych zmian na rynku papierów dłużnych. Od listopada, kiedy odnotowaliśmy techniczny sygnał sprzedaży obligacji, mamy trend spadkowy ich cen. Zatrzymanie wzrostu rentowności w lutym nie stanowi przełomu w obrazie technicznym rynku. O poprawie sytuacji będziemy mogli mówić dopiero po powrocie poniżej 6 proc. w rentowności na papierach 10-letnich. Wydaje się więc, że ustabilizowanie się rentowności w przedziale 6-6,3 proc. będzie stanowić szczyt możliwości strony popytowej.

Marek Mikuć, wiceprezes zarządu, dyrektor inwestycyjny Allianz Polska TFI

Powyższy tekst, pochodzący z serwisu Analiz Online, został opublikowany 23 marca 2011