TFI idą na giełdę

Grzegorz Nawacki
22-02-2008, 08:30

Wkrótce na funduszach będzie można zarabiać dwa razy: kupując ich jednostki  oraz akcje towarzystw, które nimi zarządzają.

Quercus, nowy gracz na rynku TFI, planuje wejście na giełdę.

— Chcemy zadebiutować na New Connect w maju, a w przyszłym roku przenieść się na rynek główny — mówi Sebastian Buczek, prezes i większościowy akcjonariusz Quercus TFI.

Debiuty bez kasy
Nie jest to jedyne towarzystwo, które chce stać się spółką publiczną.

— Jest bardzo prawdopodobne, że wejdziemy na giełdę. Interesuje nas jednak tylko rynek główny, bo nie jesteśmy start-upem, lecz firmą z ugruntowaną pozycją. Decyzja powinna zapaść do końca roku — mówi Grzegorz Mielcarek z zarządu Investors TFI.

— W przyszłości chcemy zadebiutować na giełdzie, ale na razie to tylko idea. Żadnych konkretnych działań jeszcze nie ma — mówi Tomasz Korab, członek zarządu Opera TFI.

Cechą wspólną TFI przymierzających się do debiutu jest nie tylko to, że należą do prywatnych inwestorów, a nie ogromnych grup finansowych, ale także to, że… nie potrzebują kapitału.

— Wchodzimy głównie po to, by zyskać większą wiarygodność, transparentność i prestiż. Dostęp do kapitału jest mniej ważny. Emisja nie będzie większa niż 10 mln zł, bo nie bardzo wiedzielibyśmy, co zrobić z większą kwotą — mówi Sebastian Buczek.

— Nie mamy specjalnych potrzeb kapitałowych, ale debiut wiąże się z prestiżem i zwiększeniem znajomości marki — dodaje Grzegorz Mielcarek.

Nie wszystkie TFI widzą potrzebę debiutu.

— Nie zastanawiamy się nad wejściem na giełdę, bo nie potrzebujemy kapitału — mówi Witold Obszyński, wiceprezes Forum TFI.

— Giełda jest po to, by zdobyć kapitał na rozwój. My wypracowujemy zyski, które pozwalają nam się rozwijać i wypłacać dywidendę akcjonariuszom. Dlatego nie planujemy debiutu. TFI to branża, w której spore inwestycje są jedynie na początku. Gdy przekroczy się próg rentowności, zyski wystarczają na finansowanie rozwoju — mówi Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI.

 

Wydumany problem
Przecierający szlak Quercus obawia się, że debiut zablokuje regulator rynku.

— Nie jest oczywiste, czy będziemy mogli wejść na giełdę. Tę kwestię analizują prawnicy — mówi Artur Paderewski, członek zarządu Quercusa.

Przeszkodą jest ustawa o funduszach inwestycyjnych, a konkretnie punkt mówiący o tym, że akcjonariusze towarzystwa muszą udokumentować pochodzenie pieniędzy na zakup akcji i przedstawić zaświadczenie o braku zaległości względem urzędu skarbowego.

— Trudno sobie wyobrazić, by takie zaświadczenie przedstawiał każdy, kto kupi akcje na giełdzie — mówi Artur Paderewski.

Wiele wskazuje na to, że obawy są nieuzasadnione. Komisja Nadzoru Finansowego nie dostrzega bowiem problemu.

— To prawda, że instytucje finansowe są spółkami pod szczególnym nadzorem. Zasady dla TFI są jednak podobne do tych, które obowiązują banki, towarzystwa ubezpieczeniowe czy domy maklerskie. Zgody komisji wymagałoby jedynie przekroczenie progu 10, 20, 33 i 50 proc. głosów na walnym. Mniejsze pakiety można kupować bez żadnych dodatkowych wymagań — mówi Łukasz Dajnowicz z Komisji Nadzoru Finansowego.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / TFI idą na giełdę