Jesteśmy dobrze przygotowani do integracji — zgodnie twierdzą przedstawiciele funduszy inwestycyjnych. Nigdy jednak nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej.
Zarządzający funduszami inwestycyjnymi patrzą w przyszłość z dość dużym optymizmem. Marek Łukaszewski, prezes Stowarzyszenia Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych (STFI), uważa, że na tle innych sektorów fundusze są dość dobrze przygotowane do integracji z UE.
— Gdyby Polska przystępowała do Unii dwa lub trzy lata temu, fundusze miałyby duże problemy z utrzymaniem się na rynku. Teraz rozwijają się dość szybko i będą w stanie sprostać unijnej konkurencji — mówi Grzegorz Świetlik, wiceprezes CA IB TFI.
Szacuje też, że po integracji na rynku pojawi się kilku dużych graczy, którzy do tej pory nie zdecydowali się na inwestycje w Polsce.
— Branża nie chce specjalnych ulg czy innego traktowania, ale takiej samej regulacji jak konkurencja. To musi nam wystarczyć. Najbardziej obawiam się różnic w opodatkowaniu między Polską a pozostałymi członkami UE oraz braku stabilności polityczno-gospodarczej, w tym także budżetowej. W finansach liczy się spokój, pewność i przewidywalność. Tego właśnie w związku z przystąpieniem do Unii potrzebujemy najbardziej — mówi Marek Łukaszewski.
Zdaniem prezesa STFI, dla Polski bardzo ważne jest to, by oszczędności naszych obywateli budowały rozwój naszego kraju, a nie innych, i by inwestorzy obywatele chcieli inwestować w nasze fundusze bardziej niż w fundusze europejskie, tak jak jest to dzisiaj.
Przedstawiciele branży liczą jednak, że polski rynek nie będzie zbyt łatwy do opanowania przez konkurencję.
— Nowi gracze z pewnością napotkają barierę dystrybucji, choć niewykluczone, że sięgną po internet czy tzw. bankowość otwartą, oferując tylko najlepsze produkty. Pewnym utrudnieniem będą także wymogi prawne, którym również będą musiały sprostać polskie podmioty wchodząc do poszczególnych krajów UE — twierdzi Grzegorz Świetlik.
Branża ma kilka postulatów, których spełnienie pozwoliłoby poprawić konkurencyjność w rozgrywce z funduszami europejskimi.
— Walczymy o możliwość większej dywersyfikacji usług, by towarzystwa nie tylko zarządzały funduszami, ale także portfelem oraz miały możliwość dystrybucji funduszy trzecich — podobnie do konkurencji europejskiej — mówi Marek Łukaszewski.
TFI czekają więc na nowe regulacje: ustawę o funduszach inwestycyjnych, o indywidualnych kontach emerytalnych oraz indywidualnych programach emerytalnych, które będą m.in. regulować te kwestie.
— Jeżeli udałoby się wcielić pakiet w życie od 1 stycznia 2004 r., to mielibyśmy kilka miesięcy na przetestowanie i przygotowanie się do nowych warunków — mówi Marek Łukaszewski.
Taki kalendarz wymagałby jednak sporej determinacji decydentów.
— Próbujemy też nawiązywać do wciąż zmieniającego się prawa oraz nowych celów gospodarczych UE, wyznaczonych przez strategię lizbońską. To jednak będzie wymagało od nas sporej elastyczności i dużej pracy — podkreśla Marek Łukaszewski.
Jak zauważa Grzegorz Świetlik, branża będzie musiała dostosować się m.in. do nowych regulacji UE dotyczących wyceny zasad księgowości. Nie wiadomo też, kiedy mają być wprowadzane międzynarodowe standardy.