Inwestorzy, którzy w ubiegłym miesiącu ulokowali środki w funduszach akcyjnych, mogą być zadowoleni. Jednak uwaga! Zdaniem analityków, wzrosty na GPW nie mają fundamentalnych podstaw, a większe bezpieczeństwo dadzą fundusze obligacyjne.
Październik należał zdecydowanie do rynku akcji. Najwięcej zarobili inwestorzy, którzy ulokowali aktywa w Netii (stopa zwrotu aż 122,5 proc.) czy Tonsilu (65 proc.). W przeciwieństwie do września najlepiej wypadły fundusze akcyjne. Średnia zmiana jednostek uczestnictwa tych funduszy w ubiegłym miesiącu wyniosła ponad 5 proc.
— Najwięcej zarobiły te fundusze, które miały dużo akcji w portfelach. Największą rolę odgrywała nie selekcja, ile po prostu posiadanie spółek z WIG 20, szczególnie z czołówki indeksu — mówi Adam Ruciński, zarządzający funduszami akcji w TFI PZU.
Najwyższą stopę zwrotu wypracowały fundusze: Skarbiec Net (9,8 proc.), Arka Akcji (8,3 proc.), Skarbiec Akcja (8,00 proc.) oraz CitiAkcji (7,7 proc.). Lepiej niż dotychczas poradziły sobie zagraniczne fundusze akcji. Najlepiej wypadł CA IB Top Ameryka (6,5 proc.) oraz UniXXI Wiek (5,7 proc.). Najgorzej zaś wypadł fundusz DWS Top-50Europa (0,5 proc.), który osiągnął najniższy wynik spośród wszystkich akcyjnych.
Wszystkie fundusze znalazły się nad kreską z wyjątkiem zagranicznych funduszy obligacji: Pioneer Obligacji Dolarowych Plus (-0,4 proc.), DWS Euroobligacji (-1,8 proc.), Invesco ZPD (-2,1 proc.) oraz Skarbiec Dolarowa Obligacja (-2,7 proc.). Na wyniki tych funduszy wpływ miały zapewne wahania walut. Najgorzej ze wszystkich funduszy wypadł CA IB SFIO Zrównoważony (-3,7 proc.).
Mimo dobrego października, na giełdzie od początku roku najwięcej można było zarobić jednak w funduszach obligacji. Najwyższą stopę zwroty wypracowały fundusze: GTFI Obligacji Skarbowych (16,3 proc.), UniKorona Obligacje (14,5 proc.) oraz PZU Polonez (13,5 proc.). Wygląda na to, że nie warto ich porzucać na rzecz akcyjnych. Według Adama Rucińskiego, nie można spodziewać się długookresowej poprawy sytuacji na warszawskiej giełdzie.
— Nie ma fundamentalnych podstaw do wzrostów. Jeszcze przez 2-3 miesiące mogą one następować, później znów jednak należy spodziewać się spadków — twierdzi Adam Ruciński.