Niskie obroty, które od pierwszego stycznia widoczne są na warszawskiej Towarowej Giełdzie Energii, interpretować można dwojako. Po pierwsze, traderzy handlujący na TGE mogli się przestraszyć nowej europejskiej dyrektywy MIFID 2, a po drugie — mogli nie wrócić jeszcze z bożonarodzeniowych wakacji.

— Strachu było dużo, ale ostatecznie to nie MIFID 2 wpływa na obroty. To raczej przerwa świąteczna, z której ludzie jeszcze nie wrócili. Obroty wystartują zapewne po weekendzie — mówi trader z jednego z zagranicznych podmiotów handlujących na TGE.
— Myślę, że rynek jeszcze nie wystartował po świętach, a wakacje widoczne są też m.in. w poziomie zużycia prądu w kraju — zauważa Michał Borg, trader w firmie Fiten. Inni nasi rozmówcy wskazują, że dopiero obroty za cały styczeń pokażą, czy dyrektywa odbiła się w jakikolwiek sposób na obrotach na towarowych rynkach. Niskie obroty widoczne były też na rynku akcji, prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych. GPW ruszyła z handlem dopiero wczoraj (podczas gdy zależna TGE działa od 1 stycznia).
Pierwsza sesja w nowym roku pod względem obrotów wypadła blado, podobnie jak na TGE. Dla obu rynków, towarowego i papierów wartościowych, kluczowe jest jednak to, że implementacja MIFID 2, umacniającej nadzór nad rynkami finansowymi, jest spóźniona. Dyrektywa obowiązuje od wczoraj, ale specjalnymi ustawami rząd zajmie się dopiero na czwartkowym posiedzeniu, a prace zakończy najprawdopodobniej w pierwszym kwartale.
Komisja Nadzoru Finansowego postanowiła pod koniec zeszłego roku, że oczekując na wdrożenie MIFID II, TGE będzie działać na dotychczasowych zasadach. Wprowadzony został jedynie nowy regulamin (nazywany uznaniowością). Wcześniej TGE dostała wymagane przez MIFID 2 zezwolenie na prowadzenie obrotu.