Po tym jak funt powiększył poniesioną od dnia brytyjskiego referendum stratę wobec dolara do 14,3 proc. (to ponaddwukrotnie więcej niż strata poniesiona przez lirę turecką, drugą wśród najsłabszych w tym czasie najważniejszych walut), niektórym brytyjskim komentatorom najwyraźniej zaczynają puszczać nerwy. Zdaniem Simona Heffnera, komentatora "Sunday Telegraph", stojący za wyprzedażą funta traderzy instytucji finansowych to „prostackie nastolatki”.
„Nieświadomość gospodarczych i politycznych fundamentów, jaka panuje wśród tych nastolatków, jest spotęgowana tym, że polegają oni na algorytmach komputerowych” – napisał Simon Heffner.
Znany ze zdecydowanego poparcia dla brexitu komentator dziwił się, jak traderzy mogli uwierzyć, że Unia Europejska może narzucić Wielkiej Brytanii ograniczenia w handlu. Nadwyżka w bilansie handlowym UE z Wielką Brytanią wynosi 69 mld funtów, argumentował. Przytoczył też raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego, zgodnie z którym brytyjski wzrost gospodarczy będzie w tym roku szybszy niż wzrost którejkolwiek innej gospodarki zachodnioeuropejskiej.
„Czy oni są świadomi głębokiego kryzysu bankowego w Europie albo wpływu, jaki na dolara może mieć zwycięstwo Donalda Trumpa? Czy raczej zbijają wartość funta z powodów politycznych? Bo kurs funta zdecydowanie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością” – denerwował się Simon Heffner.
To czy rację będą mieli traderzy, czy brytyjski komentator, okaże się dopiero w przyszłości. Dzisiaj jednak różnica między oboma stronami polega na tym, że traderzy swoje oczekiwania poparli postawieniem na szali ogromnych pieniędzy, a komentator "Sunday Telegraph" tylko słowami i demonstracją pewności co do własnej racji.
Notowania funta do dolara (linia niebieska), na tle notowań euro do dolara (linia pomarańczowa), od daty referendum w sprawie brexitu. Źródło: Bloomberg.


