Thunderpick stawia na cyberbukmacherkę

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2016-06-02 22:00

Budowany przez graczy dla graczy warszawski start-up chce powalczyć o podium na szybko rosnącym rynku zakładów na cybersport

Za kilka lat chcemy być liderem globalnego rynku e-sportowych zakładów bukmacherskich — ta odważna deklaracja pada z ust Marcina Deptuły. Razem z Mateuszem Jamiołkowskim tworzą technologiczny start-up Thunderpick. Tych dwóch 30-letnich programistów wierzy, że zakłady na imprezy cybersportowe szybko dogonią tradycyjną bukmacherkę. To zaś oznacza miliardy dolarów płynące do firm, które zdążą zgarnąć największą część rodzącego się właśnie rynku. — To ostatni moment, by zająć dogodne miejsce startowe. Jesteśmy gotowi, by ruszyć pod koniec roku — mówi Marcin Deptuła.

GRACZE DLA INNYCH GRACZY:
GRACZE DLA INNYCH GRACZY:
Marcin Deptuła i Mateusz Jamiołkowski — założyciele Thunderpick — sami aktywnie grają i wiedzą, jak mocną pozycję zdobyła bukmacherka w segmencie cybersportu. Dlatego kiedy postanowili iść na swoje, zdecydowali się stworzyć firmę bukmacherską, która będzie specjalizowała się tylko w zakładach dotyczących e-sportu.
Marek Wiśniewski

Miliardy zakładów i dolarów

Cyberbukmacherkę czeka błyskawiczny rozwój — twierdzą analitycy. Jego źródłem jest rosnąca popularność e-sportu oraz zainteresowanie miłośników tej formy rozrywki hazardem. Według firmy Newzoo, która analizuje rynek gier, w 2015 r. ponad 250 mln osób deklarowało, że oglądało transmisje wydarzeń cybersportowych, z czego 113 mln osób przyznawało się, że robi to regularnie.

W USA oglądalność czołowych zawodów e-sportowych zaczyna dorównywać wydarzeniom sportowym. Jak szacuje amerykański butik analityczny Eilers Research, w 2015 r. z cyberbukmacherki korzystało 5 mln osób, z czego aż 3,2 mln na nieformalnych rynkach. Z prognoz firmy wynika, że dwa najbliższe lata będą kluczowe dla rozwoju branży. W zależności od scenariusza, do 2020 r. liczba graczy, regularnie obstawiających wyniki imprez e-sportowych wzrośnie do 19 lub nawet 34 mln osób. Przełoży się to na nawet 3 mld USD przychodów dla operatorów.

Cyfrowy hazard

Podkreśla, że on i jego biznesowy partner są aktywnymi graczami z długoletnim stażem i na własnej skórze przekonali się, jak dużym zainteresowaniem już teraz cieszy się hazard w tym środowisku. Kiedy zaczęli w ubiegłym roku myśleć o stworzeniu własnego biznesu, ich wybór padł właśnie na cyberbukmacherkę. Przyjrzeli się graczom, którzy działają już w tym segmencie. Większość z nich to tradycyjni bukmacherzy, którzy zdecydowali się w ostatnich kwartałach uruchomićzakłady na wydarzenia e-sportowe.

— Osoby, które fascynują się e-sportem, mają inny profil i inne potrzeby niż tradycyjny kibic sportowy. Dlatego też obecna na rynku oferta firm bukmacherskich do nich nie trafia. My chcemy zająć się tylko cybersportem — mówi Mateusz Jamiołkowski.

Przygotowywana przez Thunderpick platforma ma nie tylko umożliwiać obstawianie wyników imprez cybersportowych. Gracze będą mogli także obejrzeć je za jej pośrednictwem i porozmawiać o tym, co się dzieje. Przewagą start-upu ma być możliwość obstawiania wyników w czasie rzeczywistym oraz tworzenie zakładów, które będą uwzględniały sytuację podczas meczu.

— Jeśli ma mapie zostanie dwóch graczy z przeciwnych drużyn to umożliwimy widzom założenie się, który z nich wygra. Będzie to możliwe dzięki temu, że do zrobienia zakładów będą potrzebowali zaledwie trzech kliknięć — mówi Mateusz Jamiołkowski.

Płatność w skórkach

Kolejną nowością mają być przyjmowane przez Thunderpick waluty. Za zakłady będzie można płacić nie tylko w tradycyjnych dolarach czy euro, internetowych bitcoinach, ale także w walutach i dobrach, które można pozyskać z gier. Dobrym przykładem mogą być tzw. „skórki” (dodatki zmieniające wygląda postaci lub broni), które w ciągu dwóch lat stały się podstawową walutą w jednej z najważniejszych gier cybersportowych: „Counter-Strike: Global Offensive”.

Według Marcina Deptuły, platforma na przyjmowanie zakładów jest już prawie gotowa. W jej stworzenie założyciele Thunderpick zainwestowali już 400 tys. zł. Kolejnym etapem ma być nawiązanie współpracy z firmami, które zajmą się rozliczeniami i płatnościami oraz zdobycie pozwoleń i licencji na działalność.

— Chcemy działać w 100 proc. legalnie — podkreśla Marcin Deptuła. Z tego też powodu firma na początku będzie działa w Europie (z wyjątkiem Polski). Kolejnym krokiem ma być ekspansja na rynek azjatycki. Thunderpick nie zawita na razie do USA z uwagi na to, że zakłady online są w zdecydowanej większości stanów nielegalne. Środki na ekspansję firma planuje pozyskać w ramach pierwszej rundy finansowania. Cel: 1 mln USD.

— Nasz model biznesowy nie zakłada długiego okresu inkubacji. Od samego początku będziemy generować gotówkę, a w rok od startu chcemy zarabiać i rozwijać się dalej z własnych pieniędzy — mówi Marcin Deptuła.

Rozmowy z potencjalnymi inwestorami ruszyły w połowie maja. Okazją była pierwsza duża konferencja o cyberbukmacherce „The eSports Betting Summit”, która odbyła się w Londynie.

OKIEM PRZEDSIĘBIORCY

E-sport jest koniecznością

PAWEŁ RABANTEK

STS Zakłady Bukmacherskie

Branża bukmacherska coraz poważniej podchodzi do kwestii zakładów e-sportowych. Dla liczących się operatorów jest oczywiste, że posiadanie rozbudowanej oferty e-sportowej oraz odpowiednio przygotowanego interfejsu jest koniecznością. Wystarczy wspomnieć, że e-sport sześć lat temu był oferowany przez jednego operatora, miesiąc temu przez sześćdziesięciu, a dziś już przez osiemdziesięciu. Co prawda nie zanosi się, żeby popularność zakładów e-sportowych zbliżyła się np. do piłki nożnej. Nie zmienia to jednak faktu, że rynek zakładów e-sportowych ma przed sobą bardzo dobre perspektywy. Dziś trudno przekonać przeciętnego gracza sportowego do obstawiania zakładów e-sportowych. Ale z drugiej strony, wraz ze zmianą postaw nowych pokoleń, można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że za około 15 lat nie będzie tego problemu.