Timate wpuściło inwestorów

opublikowano: 01-09-2019, 22:00

Innowacyjny start-up oferujący urządzenie ułatwiające ewidencję czasu pracy dostał pieniądze na dalszy wzrost. Firma ma już pierwszych klientów

Dwa miliony złotych — taki zastrzyk gotówki dostał start-up Timate od kilku inwestorów prywatnych. Jednym z nich jest Sebastian Młodziński, twórca spółki XTPL, która rozwija i komercjalizuje na światowym rynku zaawansowaną technologię umożliwiającą drukowanie nanomateriałów.

Sebastian Młodziński,
który zainwestował w Timate, wierzy, że system rejestrujący czas pracy ma
szansę zrewolucjonizować biznes, umożliwiając mierzenie tego, co do tej pory
było bardzo trudne do zweryfikowania
Zobacz więcej

PRACOWNIK POD KONTROLĄ:

Sebastian Młodziński, który zainwestował w Timate, wierzy, że system rejestrujący czas pracy ma szansę zrewolucjonizować biznes, umożliwiając mierzenie tego, co do tej pory było bardzo trudne do zweryfikowania Fot. Tomasz. Gotfryd

Z potrzeby

Timate stworzyli Maciej Światowski i Tomasz Łempiński z Chorzowa, którzy szukali dla swojej firmy systemu do rejestracji czasu pracy. Na rynku istniały tylko przestarzałe karty dostępowe albo inwazyjne techniki biometryczne. Ani jedno, ani drugie rozwiązanie nie było wystarczające.

— Nie jesteśmy zwolennikami inwigilacji i nigdy nie braliśmy pod uwagę biometrii. Chcieliśmy, żeby nasza karta miała jak najwięcej zastosowań, ale żeby nie był to wyłącznie identyfikator — opowiadał nam dwa lata temu Maciej Światowski.

W efekcie powstał system, który pozwala na automatyczną rejestrację czasu pracy, działa bez angażowania pracownika, nie zbiera wrażliwych danych i dba o bezpieczeństwo zatrudnionych. Jego serce to inteligentna karta wyposażona w technologię internetu rzeczy. Urządzenie zostało docenione podczas Międzynarodowych Targów Wynalazków i Innowacji, na których nagrodzono je medalem INTARG 2017 w kategorii Przemysł. Jeszcze dwa lata temu było na etapie prac badawczo-rozwojowych prowadzonych w ramach programu „Szybka ścieżka”, pilotowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) i dofinansowanego z pieniędzy unijnych. Do testowania Timate w ramach programu pilotażowego zgłosiło się kilkadziesiąt firm z różnych branż. Finalnie wybrano kilkanaście, w których wdrożono rozwiązanie. Większość badań już się zakończyła. Jedną z firm, która sprawdziła działanie systemu Timate, był polski producent basenów i elementów spa — firma Mazur.

— Timate działa u nas już na tyle długo, że jesteśmy w stanie realnie ocenić jego wartość dla prowadzonego biznesu. Zatrudniamy dużą liczbę pracowników i dzięki systemowi wiemy dokładnie, co dzieje się z każdym z nich — od momentu przyjścia do pracy aż do wyjścia z niej. Mając takie dane, wreszcie możemy dokładnie mierzyć i optymalizować pracę naszej kadry. W skali roku oszczędzamy tym sposobem znaczące kwoty — mówi Piotr Mazur, właściciel wspomnianej firmy.

Zmierzyć niemierzalne

Po wdrożeniach badawczych pomysłodawcy i producenci systemu znaleźli inwestorów i zawiązali spółkę, która od maja tego roku działa pod nazwą Timate. Sebastian Młodziński był pierwszą osobą, która zdecydowała się zainwestować w pomysł.

— Negocjacje dotyczące dołączenia do zespołu prowadziłem z twórcami przez rok, jeszcze przed zawiązaniem spółki Timate. Projekt obserwowałem od dłuższego czasu i bardzo mi się spodobał — opowiada Sebastian Młodziński, obecny prezes Timate.

Jego zdaniem ta spółka oferuje innowację, która ma szansę wprowadzić w przedsiębiorstwach pewnego rodzaju rewolucję — i chodzi o spółki nie tylko polskie, ale również zagraniczne.

— System zmieni sposób mierzenia tego, co do tej pory było niemożliwe do zweryfikowania — twierdzi Sebastian Młodziński.

Firma rozpoczęła już pierwsze komercyjne wdrożenia swojego rozwiązania w Polsce. Generalnie będzie prowadziła sprzedaż wyłącznie przez partnerów, więc obecnie skupia się na stworzeniu ich sieci.

— Przy tym lista wakatów na partnerów Timate jest już bardzo krótka — szukamy jeszcze tylko dwóch. Prowadzimy zaawansowane negocjacje z trzema podmiotami, a z jednym z nich jesteśmy przed podpisaniem umowy. To nie tylko polskie przedsiębiorstwa — mówi Sebastian Młodziński.

Dodaje, że pierwszymi klientami firmy są w większości spółki zatrudniające pracowników fizycznych. One mają największą potrzebę usprawnienia procesów związanych z mierzeniem i efektywnością czasu pracy.

— Nasz system sprawdza się też w pracy biurowej, ale mierzenie wykorzystania czasu przeznaczonego na obowiązki służbowe pracownika w biurze nie jest tak istotne, jak sprawdzanie jego efektywności w zakładzie produkcyjnym, fabryce czy logistyce — mówi Sebastian Młodziński.

Na początku Timate będzie dostarczać system do firm zatrudniających minimum 500 osób.

— To założenie na obecnym etapie nie oznacza, że zamykamy się całkiem na mniejsze firmy. W przyszłości nasi partnerzy będą pukać również do nich — mówi Sebastian Młodziński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy