Tishman natrafia na nowe trudności

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2002-09-20 00:00

Tishman Speyer Properties, amerykański deweloper, myśli o wycofaniu się z Polski. Przez pięć lat nie udało mu się scalić gruntów pod krakowską inwestycję Nowe Miasto. Dzisiejsze negocjacje zarządu miasta i Poczty Polskiej mogą być rozstrzygające.

Zarząd Miasta Krakowa miał dziśmknąć negocjacje z Dyrekcją Okręgu Poczty Polskiej (PP) w Krakowie w sprawie przejęcia nieruchomości w centrum miasta, którą później przekaże pod inwestycję amerykańskiej firmie Tishman. Inwestor oddał negocjacje miastu, ponieważ w ciągu trzech lat rozmów z PP nie udało się mu dobić targu.

Przejęcie gruntów od PP przyczyniłoby się do przyspieszenia przygotowań do budowy. Nieruchomość, o którą stara się Tishman, jest ostatnim z dwóch brakujących kawałków układanki.

— 1500 mkw. terenu leży w środku obszaru, na którym zaprojektowano Nowe Miasto. Dopóki grunty nie zostaną scalone, nie możemy zdobyć pozwoleń na budowę — tylko topimy pieniądze. Możliwość wycofania z Polski rozważamy już od ponad roku. Tylko utrzymanie linii kredytowej na 300 mln USD kosztuje nas 1 proc. wartości każdego roku — twierdzi Witold Pasek, rzecznik prasowy Tishman w Polsce.

Rezygnacją z inwestycji wartej 700 mln zł Tishman subtelnie szantażuje. Trudno jednak dziwić się determinacji dewelopera, który od 1997 r. walczy w Polsce z wiatrakami. Podobny projekt, rozpoczęty w tym samym czasie w Sao Paulo, już od półtora roku zarabia.

— Nie sądzę, że za dwa lata ruszymy z budową — mówi Witold Pasek.

Ostatnio miasto postawiło inwestorowi nowe wymagania. Chce zgody na przesunięcie terminów budowy układu komunikacyjnego, od którego uzależniony jest rozwój projektu. Dopóki inwestor nie przystanie na to, prawdopodobnie nie dostanie terenu od PP. Ten spór może być gwoździem do trumny.

— Ostatni brakujący fragment terenu, nie licząc działki PP, należy do PKS. Kupiliśmy nieruchomość, gdzie zamierzaliśmy przenieść dworzec, ale to miasto miało wybudować dojazd do niego. Ponieważ nie jest w stanie się wywiązać, mnoży trudności — twierdzi Witold Pasek.

Tymczasem 26 października wygasa termin zezwolenia, którego Ministerstwo Administracji i Spraw Wewnętrznych udzieliło Tishmanowi na odkupienie ziemi od PKS. Witold Pasek nie zaprzecza, że Tishman może nie wystąpić o przedłużenie zgody. To byłby początek końca całego projektu.

— Zamierzamy wystąpić z umową o odkupienie nieruchomości PKS. Nie wiem, ile tym razem będzie się zastanawiał minister skarbu, który kontroluje firmę, ale umowę przedwstępną rozpatrywał 9 miesięcy. Mamy zgodę MSWiA na transakcję z PKS do czasu wyborów samorządowych — mówi Witold Pasek.

Zmiany w samorządzie zapewne odsuną wszystko na dalszy plan.