Tłok przy tłoczniach dla Baltic Pipe

W trzech przetargach na tłocznie gazu, wartych łącznie 1 mld zł, najtańsze oferty złożył włoski oddział firmy Max Streicher. Polscy wykonawcy mają nadzieję, że wygra jednak Polak.

Z artykułu dowiesz się:

  • kto złożył najkorzystniejsze oferty w przetargach na budowę Baltic Pipe
  • dlaczego polscy wykonawcy czują się pokrzywdzeni 
  • jakich zmian w przetargach się domagają 

Podczas gdy państwowy Gaz-System analizuje oferty wykonawców chętnych do budowy trzech tłoczni gazu ziemnego potrzebnych do realizacji projektu Baltic Pipe, emocje polskich wykonawców rosną. Najkorzystniejszą cenę we wszystkich trzech przetargach, wartych łącznie około 1 mld zł, zaproponował włoski oddział firmy Max Streicher. W każdym okazał się tańszy od czterech, pięciu innych wykonawców w większości polskich lub zatrudniających w Polsce spore ekipy pracowników. Gaz-System jeszcze nie wybrał oferty. Polscy wykonawcy mają nadzieję, że kontrakty trafią jednak w lokalne ręce.

ZBADAMY WYKONAWCÓW:
ZBADAMY WYKONAWCÓW:
Gaz-System, którego prezesem jest Tomasz Stępień, zapewnia, że zbada wykonawców pod kątem ich potencjału technicznego i zasobów. Planuje też audyt organizacyjny i finansowy.
Fot. Marek Wiśniewski

Gaz-System dopytuje

Trzy planowane tłocznie mają powstać w Goleniowie, Odolanowie i Gustorzynie. Max Streicher oferuje, że zbuduje je za odpowiednio: 268 mln zł, 307 mln zł i 229 mln zł. Oferty drugiego najtańszego wykonawcy (w dwóch przypadkach jest to polski Atrem, a w jednym hiszpańska Aldesa) są droższe o 10-30 mln zł.

Przetargi na tłocznie nie są realizowane na podstawie przepisów o zamówieniach publicznych, a ich regulaminy nie są publicznie dostępne. Nasi rozmówcy wskazują, że według zapisów jedynym kryterium oceny ofert ma być cena. Dopuszczone są jednak negocjacje zamawiającego z wybranymi oferentami jeszcze przed podjęciem decyzji. Jak słyszymy, takie negocjacje właśnie się odbywają.

— Trwa badanie i ocena złożonych ofert, a w szczególności składanie przez wykonawców uzupełnień i wyjaśnień. Nasze czynności mają na celu wyłonienie podmiotów, które dysponują odpowiednim potencjałem technicznym i zasobami oraz będą w stanie zrealizować te strategiczne inwestycje zgodnie z przyjętym harmonogramem. Wybrani wykonawcy muszą też przejść pozytywnie audyt obejmujący kwestie techniczne, finansowe i organizacyjne. Wybór najkorzystniejszej oferty planowany jest we wrześniu 2020 r. — przekazało nam biuro prasowe Gaz-Systemu.

— To jest ważny przetarg o charakterze strategicznym. Mam nadzieję, że będzie realizowany przez polskie firmy — mówi Stanisław Kalarus, prezes Remaku, który złożył oferty we wszystkich trzech przetargach i we wszystkich okazał się najdroższy.

— Jeśli jedynym kryterium wyboru jest cena, jest to ryzykowne. Według mnie faworyzuje on firmy zatrudniające pracowników zagranicznych, nie polskich — dodaje Piotr Gwizd, prezes firmy Polmax, która złożyła dwie oferty. O apelu polskich firm budowlanych, by przetargi nie bazowały tylko na cenie, mówi też Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

— Firmy często apelują, by w przypadku inwestycji w wysoko wyspecjalizowanych segmentach rynku inwestorzy patrzyli szerzej na kryteria jakościowe, np. na własny potencjał sprzętowy i kadrowy wykonawcy znajdujący się w kraju — mówi Damian Kaźmierczak.

Skąd różnice w cenie między podmiotami krajowymi i zagranicznymi? Damian Kaźmierczak uważa, że firmy budowlane z zagranicznym rodowodem mają w ostatnich latach, i to niezależnie od epidemii, relatywnie łatwiejszy dostęp do finansowania.

— Chociażby ze względu na możliwość uzyskania wsparcia swoich spółek matek czy dostęp do międzynarodowego kapitału. Tymczasem polskie instytucje finansowe do branży budowlanej podchodzą z dużą ostrożnością,mając w pamięci doświadczenia cykli koniunkturalnych z ostatnich lat. To oznacza, że koszt zabezpieczeń finansowych na realizację kontraktów może być dla firm z polskim kapitałem stosunkowo wyższy, co może się przekładać na wyższe ceny ofertowe — wskazuje Damian Kaźmierczak.

Przekonuje też, że ograniczony dostęp do finansowania zdecydowanie utrudnia rodzimym firmom bieżące funkcjonowanie i możliwość rozwoju.

Zdążyć do 2022 r.

Baltic Pipe to flagowa inwestycja energetyczna rządu Zjednoczonej Prawicy. Ma umożliwić Polsce import gazu ze złóż norweskich przez Danię. Początek budowy zaplanowano na 2020 r., zakończenie na 2022 r. Inwestycja jest jednocześnie najważniejszym elementem planu uniezależnienia się przez Polskę od gazu z Rosji. Obecny kontrakt z Gazpromem skończy się właśnie w 2022 r. Całkowity koszt inwestycji w Baltic Pipe szacuje się na 500 mln EUR, a ponad 60 proc. tej kwoty zostanie pokryte z budżetu Unii Europejskiej. Rury dostarcza niemiecka firma Europipe GmbH, a za budowę podmorskiej części odpowiada włoski Saipem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane