TMS: Trzęsienie ziemi na złotym

opublikowano: 26-01-2007, 09:15

Czwartek przyniósł dosyć istotne osłabienie złotego, które jednak wyraźnie rozpoczęło się po godz. 16:00, czyli na niecałą godzinę przed zamknięciem pracy polskich banków.

Czwartek przyniósł dosyć istotne osłabienie złotego, które jednak wyraźnie rozpoczęło się po godz. 16:00, czyli na niecałą godzinę przed zamknięciem pracy polskich banków.

To pokazuje, że w dużej mierze za ten ruch odpowiadały zagraniczne fundusze. Wraz ze złotym podobnie zachowywał się cały nasz region, co powoduje, iż niezbyt właściwe byłoby przypisywanie tego ruchu chociażby czynnikom politycznym (ostatnie zamieszanie z wcześniejszymi wyborami samorządowymi). Kluczowym czynnikiem jest tutaj zmiana nastawienia wobec rynków wschodzących i przesuwanie funduszy w kierunku amerykańskich obligacji (wczoraj rentowności papierów 10-letnich przebiły ważny poziom oporu 4,85 proc.) i tym samym dolara. To z kolei wynik praktycznie zerowych oczekiwań, co do ewentualnego spadku stóp procentowych w USA w perspektywie najbliższego półrocza (za tym zdaniem rynku przemawiają opublikowane w ostatnich tygodniach dobre dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych). Dodatkowo ostatnia silna przecena na rynku surowców przynajmniej częściowo doprowadziła do wzrostu globalnej awersji do ryzyka, skłaniając tym samym do realizacji zysków osiągniętych w ostatnich miesiącach na emerging markets, zwłaszcza, że banki centralne naszego regionu najprawdopodobniej już zakończyły cykl podwyżek stóp procentowych (poza naszą RPP).

Warto jednak pamiętać o tym, że fundamenty gospodarcze państw naszego regionu nadal pozostają dosyć dobre, a Polska zyskuje dobre noty także za politykę fiskalną (przykładem niech będzie ubiegłotygodniowa podwyżka ratingu przez Fitcha). Tym samym wydaje się, że ewentualna dalsza przecena naszej waluty nie powinna być duża i w perspektywie kilku tygodni złoty będzie mocny. Z kolei zawieranie transakcji pod wpływem emocji nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem.

Tym samym okolice 3,9550 zł w przypadku EUR/PLN i 3,06 zł dla USD/PLN sugerowalibyśmy wykorzystywać do krótkoterminowej sprzedaży. Po wczorajszej silnej zwyżce wsparciem stały się teraz okolice 3,9250 zł dla euro i 3,03 zł za dolara. W średnim terminie w przypadku EUR/PLN jesteśmy już blisko średnioterminowego szczytu, z kolei USD/PLN za sprawą EUR/USD może pójść jeszcze wyżej (powyżej 3,08 zł). O godz. 9:02 za jedno euro płacono 3,9360 zł, a za dolara 3,0440 zł.

Rynek międzynarodowy:

Czwartek przyniósł nieznaczne umocnienie się dolara na rynkach światowych. Poprawa sentymentu wobec amerykańskiej waluty to po części wynik wzrostu rentowności amerykańskich obligacji, będącego wynikiem dalszego spadku oczekiwań odnośnie ewentualnych obniżek stóp procentowych przez FED w perspektywie kolejnych miesięcy. Z kolei euro zaszkodziły nieco gorsze dane z niemieckiej gospodarki (silny spadek indeksu nastrojów konsumenckich Gfk za luty, a także zniżka wskaźnika nastrojów w biznesie Ifo za styczeń). Potwierdziły one przypuszczenia odnośnie negatywnego wpływu podwyżek stawek VAT, do których doszło na początku roku. W dłuższej terminie, jeżeli trend ten się potwierdzi, mogą także wpłynąć na spadek oczekiwań odnośnie ewentualnych podwyżek stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny. W tej materii dosyć istotny może okazać się dzisiejszy odczyt danych o podaży pieniądza M3 dla Eurostrefy w grudniu, która według szacunków spadła do 9,1 proc. r/r z rekordowych 9,3 proc. r/r w październiku. Z kolei jena osłabiły opublikowane dzisiaj rano dane o inflacji w Japonii, która okazała się niższa od oczekiwań oddalając tym samym szanse na podwyżkę stóp procentowych przez BoJ. Dolar ma, zatem szanse zyskiwać na całym froncie, o ile dzisiejsze publikacje danych makroekonomicznych nie okażą się wyraźnie gorsze od oczekiwań. Mowa tutaj o zamówieniach na dobra trwałego użytku w grudniu, które według oczekiwań wzrosły o 2,5 proc. m/m (godz. 14:30), a także sprzedaży nowych domów (godz. 16:00). Wczorajszy odczyt danych dla rynku wtórnego okazał się nieco gorszy (6,22 mln wobec 6,27 mln w listopadzie) i tym samym gorszy odczyt dla rynku pierwotnego (1,05 mln) mógłby doprowadzić do wzrostu obaw, iż ten rynek nadal może być „kulą u nogi” dla amerykańskiej gospodarki i nieznacznie osłabić dolara. Na razie jednak analiza techniczna nie daje ku temu podstaw i testowanie okolic 1,2880 na EUR/USD jest dosyć prawdopodobne. Okolice 1,2940 sugerowalibyśmy tym samym wykorzystywać do krótkoterminowej sprzedaży. O godz. 9:02 notowania wynosiły 1,2923.

 

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane