TMS: Złoty może nieco zyskać na wartości

TMS
23-03-2006, 10:01

Dzisiaj rano złoty otworzył się bez większych zmian do wczorajszego zamknięcia – po godz. 9:00 odchylenie od parytetu wynosiło 15,55 proc. po mocnej stronie. Za jedno euro płacono 3,9170 zł, a za dolara 3,2480 zł.

Dzisiaj rano złoty otworzył się bez większych zmian do wczorajszego zamknięcia – po godz. 9:00 odchylenie od parytetu wynosiło 15,55 proc. po mocnej stronie. Za jedno euro płacono 3,9170 zł, a za dolara 3,2480 zł.

Wczoraj można było zaobserwować, że na rynku nie ma większej chęci do sprzedawania złotego po obecnych cenach. Dodatkowo wczoraj po południu można było zaobserwować spory popyt na węgierskiego forinta, co może sugerować powracające zaufanie do naszego regionu. Być może jest to wynik tego, że rynek tak naprawdę nie jest do końca przekonany, co do kształtu polityki amerykańskiego FEDu w najbliższych kwartałach i ta niepewność będzie się utrzymywać. Dodatkowo ostatnia przecena na emerging markets była zbyt duża i obecne poziomy stały się ponownie atrakcyjne dla krótkoterminowych inwestorów.

Cały czas zagrożeniem pozostaje to, co dzieje się w naszej polityce, chociaż wczoraj można było zaobserwować pewną próbę wyjścia z impasu, który rozpoczął się w minioną sobotę. Partia Jarosława Kaczyńskiego wyszła z propozycją szybkiej zmiany ordynacji wyborczej na mieszaną, co jest próbą zawarcia pewnego kompromisu z Platformą Obywatelską, która postulowała wprowadzenie okręgów jednomandatowych. Tyle, że nie od dzisiaj było wiadomo, że żądania PO były w zasadzie nie do przyjęcia przez obecny parlament. Sporną kwestią pozostaje jednak termin ewentualnych wyborów parlamentarnych – PIS chciałby ich już w maju, a PO obstawia przy jesieni. W każdym razie jedno wydaje się pewne – Prawo i Sprawiedliwość nie jest zbyt chętne do zawierania koalicji rządowej z Samoobroną. Zresztą dzisiaj Andrzej Lepper powtórzył, że nie zgodzi się na udział w rządzie PSL, a LPR jest już za bardzo „skłócona” z PiS, aby myśleć o wspólnym rządzeniu. W tym kontekście dosyć interesujące były wczorajsze obrady Sejmu odnośnie powołania komisji śledczej ds. banków. Generalnie za opowiadają się PIS, LPR, Samoobrona i PSL. Mimo tego projekt ten ponownie trafił do sejmowej podkomisji, aby uwzględnić poprawki zgłoszone przez posłów. Tyle, że po co powoływać komisję, skoro PiS tak usilnie dąży do wcześniejszych wyborów?

Dzisiaj uwaga rynku skupi się na danych makroekonomicznych, które pokażą, jaka jest kondycja naszej gospodarki. Mowa tutaj o dynamice sprzedaży detalicznej za luty, która według oczekiwań mogła wynieść 9,1-9,2 proc. r/r, a także stopie bezrobocia. Po południu nadejdą także informacje o inflacji bazowej za ten sam okres. Jak interpretować te informacje? Ostatnie wypowiedzi członków RPP wydają się potwierdzać oczekiwania rynku, że w marcu nie dojdzie do zmiany poziomu stóp procentowych, więc dzisiejsze figury, jeżeli będą zgodne z oczekiwaniami to przejdą mało zauważone.

Wczoraj pisaliśmy, że warto wykorzystywać okolice 3,91-3,93 zł do sprzedaży euro i 3,24-3,25 zł do sprzedaży dolarów. Sugestie te podtrzymujemy – uważamy, że są szanse na spadek EUR/PLN w okolice 3,88 zł, a USD/PLN 3,21-3,22 zł.

Rynek międzynarodowy:

W trakcie czwartkowej sesji azjatyckiej kurs EUR/USD spadł do poziomu 1,2050. Cena euro znalazła się zatem ponad 150 poniżej maksimum z ostatniego piątku (1,2207). Głównym motorem napędowym dla amerykańskiej waluty było poniedziałkowe występnie szefa FED. Ben Bernanke podkreślił wtedy, że niskie rentowności długoterminowych obligacji nie są sygnałem spowolnienia gospodarczego i nie dał sygnału, co do tego, że proces podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych może już niedługo się zakończyć. Dolar zyskał dodatkowy impuls wzrostowy po tym, jak dzień później okazało się, że w lutym w USA ceny produkcji sprzedanej przemysłu po odjęciu mocno wolatylnych cen żywności i energii wzrosły m/m o 0,3 proc. wobec oczekiwanej zwyżki o 0,1 proc. Z drugiej strony europejskiej walucie zaszkodziły nieco przedstawione w środę informacje o 5,9 proc. spadku w styczniu m/m nowych zamówień w przemyśle Eurolandu. Prognozowano ich 0,3 proc. zwyżkę. Pierwsze godziny europejskiej części dzisiejszego handlu przyniosły jednak lekkie odbicie kursu EUR/USD. Cena euro powędrowała przejściowo do 1,2080. Inwestorzy oczekują na publikowane przed południem dane z Eurolandu o stanie rachunku obrotów bieżących za styczeń oraz na te przedstawiane po południu z USA o: „tygodniowym bezrobociu” i sprzedaży domów na rynku wtórnym za luty. Z punktu widzenia siły dolara najważniejsza będzie ta ostatnia informacja. Analizy oczekują spadku do 6,5 mln z 6,56 mln w styczniu. O godz. 09:30 cena euro wynosiła 1,2070.

Na rynku EUR/USD pierwszym wsparciem jest dzisiejsze minimum (1,2050). Kolejne zlokalizowane jest na 1,2030, a kolejne na 1,2005. Z kolei opory są na: 1,2115 i 1,2207. Jak na razie wszystko wskazuje na to, że dziś należy oczekiwać testowania bariery na 1,2110/1,2115.

 

Marek Rogalski (rynek krajowy)

Marek Nienałtowski (rynek międzynarodowy)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TMS

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / TMS: Złoty może nieco zyskać na wartości