TMS: Złoty ponownie pokazał swoją siłę

TMS
opublikowano: 2006-05-24 09:55

Wtorek przyniósł umocnienie się złotego (wczoraj po południu za jedno euro płacono średnio 3,9350 zł, a za dolara 3,0650 zł). Dzisiaj rano cały ten ruch został wymazany. Kilka minut po godz. 8:00 rano za jedno euro płacono nawet 3,98 zł, a za dolara 3,12 zł.

Wtorek przyniósł umocnienie się złotego (wczoraj po południu za jedno euro płacono średnio 3,9350 zł, a za dolara 3,0650 zł). Dzisiaj rano cały ten ruch został wymazany. Kilka minut po godz. 8:00 rano za jedno euro płacono nawet 3,98 zł, a za dolara 3,12 zł.

Ponownie przetestowaliśmy, zatem maksima odnotowane w ostatnich dniach i ponownie nie zostały one pokonane. Tym samym można się spodziewać, że dzisiejsza sesja przyniesie powrót w okolice poziomów obserwowanych wczoraj po południu (3,06 zł za dolara i 3,93 zł za euro). Wydaje się, że ranne osłabienie naszej waluty było incydentalne. Potwierdza to zresztą przebieg notowań – przed godz. 9:00 jedno euro było już warte „tylko” 3,95 zł, a dolar 3,08 zł. Z kolei o godz. 9:25 za jedno euro płacono 3,9420 zł, a za dolara 3,0760 zł.

Dzisiejsze ranne przetasowania na złotym tłumaczy się kolejną falą nerwowości na emerging markets. Turecka lira spadła do najniższego poziomu od 2 lat wobec dolara, a wyprzedawany był także południowoafrykański rand. Z kolei w Azji nastroje popsuły informacje o wykryciu nowych ognisk ptasiej grypy w Indonezji. Na tym tle nasz region (CEE-4) wyróżnia się pozytywnie już od kilku dni. Warto także zwrócić uwagę na fakt, że inwestorzy operujący na złotym nie poddali się panice, jaka ogarnęła w ostatnich dniach warszawski parkiet. Spora wstrzemięźliwość była widoczna także w kontekście kolejnych spekulacji odnośnie odejścia minister Zyty Gilowskiej, które pojawiły się wczoraj rano.

Złotemu cały czas sprzyjają dobre informacje makroekonomiczne. W ostatnich dniach swoje prognozy wzrostu gospodarczego dla Polski podnieśli: Międzynarodowy Fundusz Walutowy i organizacja OECD. Z kolei wczoraj premier Marcinkiewicz informując o założeniach dotyczących reformy systemu służby zdrowia, przyznał, że kotwica budżetowa na poziomie 30 mld zł nie zostanie naruszona w najbliższych latach i ponownie nie wykluczył, że deficyt budżetowy może być niższy.

Dzisiaj inwestorzy otrzymają dane o kwietniowej sprzedaży detalicznej i bezrobociu. Szczególnie obserwowana będzie ta pierwsza figura (oczekiwania 15,3 proc. r/r), zwłaszcza w kontekście ostatnich słabszych danych o produkcji przemysłowej (rynek liczy, iż nie potwierdzą one zarysowującej się negatywnej tendencji). Dzisiaj odbędzie się także przetarg zamiany obligacji.

Rynek międzynarodowy:

Wczoraj po południu nie udało się pokonać poziomu 1,2880-85 na EUR/USD co zaowocowało spadkiem w okolice 1,2764 dzisiaj rano. Swojego przemówienia przed Senacką Komisją Bankową, Ben Bernanke nie rozpoczął od kwestii związanych z gospodarką i stopami procentowymi. Nawiązał do nich dopiero później stwierdzając, że bank centralny podziela obawy rynku związane z inflacją. Dodał jednak, że do najbliższego posiedzenia FED pozostał jeszcze miesiąc i wiele będzie zależeć od danych makroekonomicznych, które będą uważnie śledzone. Szef FED odniósł się także do wypowiedzi, której udzielił na początku maja dziennikarce CNBC, a która doprowadziła do sporego zamieszania na rynku. Przyznał, że nie była ona zbyt fortunna, a komunikacja banku centralnego z rynkiem powinna być bardziej formalna. W kolejnych godzinach amerykańskiemu dolarowi pomogły obawy związane z sytuacją na emerging markets i informacje związane z wykryciem nowego ogniska ptasiej grypy w Indonezji.

Później notowania EUR/USD dosyć szybko powróciły powyżej figury 1,28. Analiza kalendarza dzisiejszych danych makro nie sprzyja zbytnio amerykańskiej walucie (o godz. 14:30 mamy dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku, a godz 16:00 nt. sprzedaży nowych domów – w obu przypadkach oczekiwania są gorsze od wcześniejszych odczytów). Z drugiej strony aprecjacja euro może być ograniczona ze względu na publikację niemieckiego indeksu IFO o godz. 10:00. Szacunki, co do majowej figury nie są najlepsze (rynek spodziewa się spadku do 105 pkt. z 105,90 pkt.), a niektórzy inwestorzy mogą mieć w pamięci fatalne dane dotyczące wskaźnika ZEW.

W związku z powyższymi nie oczekiwalibyśmy dzisiaj poziomów wyższych od 1,2850 na EUR/USD. Rynek powinien pozostawać w przedziale 1,2760-1,2850. Widoczne może być „pozycjonowanie” przed jutrzejszym drugim odczytem danych o PKB za I kwartał w USA. O godz. 9:25 za jedno euro płacono 1,2818 dolara.

Marek Rogalski

DM TMS Brokers S.A.