TMS: Złoty znów zyskuje na wartości

Polska Agencja Prasowa SA
22-06-2006, 10:12

Zgodnie z przewidywaniami środowa sesja okazała się przełomowa. Złoty po spadku w trakcie sesji do najniższego poziomu w relacji do euro wobec września na 4,0950 zł i ustanowieniu dwumiesięcznego minimum w relacji do dolara na 3,24 zł, w końcówce wczorajszych notowań zaczął odrabiać straty. Dzisiaj rano złoty jest już wyraźnie mocniejszy. O godz.

Zgodnie z przewidywaniami środowa sesja okazała się przełomowa. Złoty po spadku w trakcie sesji do najniższego poziomu w relacji do euro wobec września na 4,0950 zł i ustanowieniu dwumiesięcznego minimum w relacji do dolara na 3,24 zł, w końcówce wczorajszych notowań zaczął odrabiać straty. Dzisiaj rano złoty jest już wyraźnie mocniejszy. O godz. 9:45 za jedno euro płacono 4,0590 zł, a za dolara 3,2070 zł.

Od kilku dni pisaliśmy, że negatywne informacje mogą być już w cenach i tylko wyraźne impulsy mogłyby uruchomić kolejną, wyraźną lawinę wyprzedaży naszej waluty. Mogłyby to być kolejne sygnały z amerykańskiego FED sugerujące dalsze wyraźne podwyżki stóp procentowych, kontynuacja zniżek na rynku surowców i tym samym dalszy odwrót inwestorów od rynków wschodzących. Tyle, że na nic takiego się na razie nie zanosi, a obserwowane ożywienie na światowych parkietach, potwierdza tylko tezę, że zbliża się letnia hossa, chociaż „większe odreagowanie” byłoby lepszym określeniem.

Wczoraj było jednak dosyć nerwowo, a o skali negatywnych emocji inwestorów operujących w naszym regionie świadczy fakt, iż do gry włączył się Słowacki Bank Centralny interwencyjnie skupując koronę, po tym jak jej kurs w relacji do euro osłabił się poniżej poziomu 38,445. Jest to parytet, który został wyznaczony na jesieni ubiegłego roku, kiedy to Słowacja zdecydowała się wejść do systemu ERM-II. Do interwencji doszło też na Ukrainie, a zbliżenie się notowań forinta do poziomu 280 za euro, doprowadziło do wzrostu spekulacji, że na interwencję zdecydują się także Węgrzy.

Fundamenty naszego regionu nadal nie są jednak najlepsze. Niechęć lidera zwycięskiej partii SMER do tworzenia rządu z ugrupowaniami centroprawicowymi, wzbudziła jeszcze większe obawy, że Słowacja może skręcić „w lewo” i zaprzepaścić dotychczasowy dorobek reform. Z kolei na Węgrzech nie ustają słowa krytyki wobec rządowego programu obniżki deficytu budżetowego w najbliższych latach. Po zeszłotygodniowej obniżce ratingu przez agencję Standard&Poors, dzisiaj negatywną opinię wystawił także Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jednak mówi się o tym, że za kilka dni można spodziewać się „poprawek”, co może po części uspokoić nastroje. Pozytywne informacje napłynęły natomiast z Czech, gdzie tamtejsza prawica zapowiedziała, że będzie dotrzyma terminu wypełnienia kryteriów z Maastricht do końca 2008 r.. Do utworzenia rządu potrzebne będzie jednak poparcie lewicy, która jest wciąż sceptyczna.

Warto zwrócić uwagę na zachowanie się notowań 5-letnich obligacji, których rentowności przetestowały wczoraj kluczowy w średnim terminie poziom 5,60 proc. To stwarza szanse na korekcyjne odreagowanie, co zresztą widoczne jest już dzisiaj rano. Stało się tak mimo, że wczorajszy przetarg 5-latek na rynku pierwotnym nie był zbyt imponujący. Oferta w wysokości 2 mld spotkała się z popytem w wysokości 3,530 mld zł, a średnia rentowność ukształtowała się na poziomie 5,525 proc.

Wsparciem dla naszej waluty będą jednak dosyć dobre informacje makroekonomiczne, jakie napływają w ostatnich dniach. Po wtorkowym rewelacyjnym odczycie produkcji przemysłowej w maju, wczoraj resort finansów zdecydował się na rewizję w górę tegorocznych prognoz PKB. Wzrost gospodarczy może nawet przekroczyć 5 proc., a presja inflacyjna nie będzie zbyt duża.

Naszym zdaniem złoty powinien teraz powrócić do trendu aprecjacyjnego. Okolice 4,0700 zł za euro i 3,2150 zł można wykorzystywać do sprzedaży walut za złotówki. Uważamy, że jeszcze dzisiaj kurs EUR/PLN może spaść do poziomu 4,0350.

Rynek międzynarodowy:

Ostatnie dni przyniosły wzrost notowań EUR/USD i tym samym ponownie zbliżamy się w rejon kluczowego w średnim terminie poziomu 1,27. Dzisiaj rano za jedno euro płacono 1,2650 dolara. Wczoraj wsparciem dla wspólnej waluty stała się wypowiedź szefa Europejskiego Banku Centralnego w Parlamencie Europejskim. Jean Claude Trichet przyznał, że wzrost gospodarczy jest coraz wyraźniejszy, a stopy procentowe nadal pozostają na niskim poziomie. Agencje przytaczają także dzisiejszą wypowiedź członka ECB, Erkki Liikanenena, który stwierdził, że presja inflacyjna cały czas rośnie. To sprawia, że rosną oczekiwania na dalsze podwyżki stóp procentowych w Eurolandzie.

Dzisiaj uwaga skupi się na danych ze strefy euro przed południem, ale istotniejsze mogą się okazać publikacje z USA, zwłaszcza majowych wskaźników wyprzedzających w gospodarce, które opublikowane zostaną o godz. 16:00. Oczekiwany odczyt na poziomie „minus” 0,4 proc. m/m może potwierdzić tezę o zbliżającym się spowolnieniu gospodarczym w Stanach Zjednoczonych i zaszkodzić dolarowi.

Naszym zdaniem okolice 1,2655 na EUR/USD warto wykorzystać do kupna euro za dolary z celem na 1,2720 i zleceniem „stop-loss” na poziomie 1,2625.

Marek Rogalski

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / TMS: Złoty znów zyskuje na wartości