Niezwykle dynamiczny rozwój w niezwykle trudnym czasie

opublikowano: 18-12-2022, 20:00
aktualizacja: 19-12-2022, 14:48
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Firma Va-Varuste z Finlandii, dostarcza tapicerkę, daszki, plandeki, fotele pilota i inne produkty dla łodzi motorowych. Działa w Skandynawii, ale eksportowała również do Polski, gdzie budował łodzie amerykański Brunswick Marine. Do czasu…

2. miejsce województwo podlaskie - Va-Varuste Poland

Dla marek: W Polsce wytwarzamy tylko dla producentów łodzi motorowych – głównie dla marek, a nie konkretnych stoczni. Natomiast firma macierzysta Va-Varuste w Kuopio produkuje mniej więcej w połowie dla odbiorców biznesowych i w połowie dla żeglarzy indywidualnych – informuje Marcin Szklarek, dyrektor generalny Va-Varuste Poland.
Dla marek: W Polsce wytwarzamy tylko dla producentów łodzi motorowych – głównie dla marek, a nie konkretnych stoczni. Natomiast firma macierzysta Va-Varuste w Kuopio produkuje mniej więcej w połowie dla odbiorców biznesowych i w połowie dla żeglarzy indywidualnych – informuje Marcin Szklarek, dyrektor generalny Va-Varuste Poland.

Jak opowiada Marcin Szklarek, dyrektor generalny Va-Varuste Poland, firma dała się namówić na otwarcie produkcji w Polsce. Spełniła warunki Parku Naukowo-Technologicznego Polska – Wschód w Suwałkach, tam się wyinkubowała i tam podjęła inwestycje.

– Na początku wynajęliśmy halę i zaczęliśmy powoli przenosić produkcję. To było pierwsze takie przedsięwzięcie międzynarodowe; firma z dużymi tradycjami, ale funkcjonująca tylko w Skandynawii. Obsługująca tam jakieś 90 proc. B2B, a jedyny klient, jakiego mieli w Europie kontynentalnej to był właśnie Brunswick.

Lata rozwoju

– Zaczęliśmy działalność w Polsce w 2014 r., w czteroosobowym składzie. Na początku przeniesiony został tylko jeden proces – szycie. Wycięte elementy tekstylne i części metalowe przyjeżdżały z Finlandii. Szybko przybywało klientów, bo przecież Polska – o czym nie każdy wie – jest największym producentem łodzi motorowych w Europie, a drugim na świecie – wyjaśnia Marcin Szklarek.

W 2016 r. Va-Varuste kupiła ziemię i ruszyła z budową własnej fabryki w Polsce. Po roku nowy zakład w Suwałkach, o powierzchni ponad 2 tys. m kw, był gotów. Uruchomiono w nim wszystkie procesy produkcyjne. Fiński zakład obsługiwał Skandynawię, polski Europę kontynentalną. Firma rozwijała się bardzo dynamicznie.

– W sumie mamy dziś około 30 klientów w tym blisko 20 dużych producentów łodzi motorowych. Brunswick nadal jednym z naszych największych klientów, chociaż nie największym, kupuje około 30 proc. naszej produkcji – wymienia Marcin Szklarek.

Rynek i produkt

To niszowy rynek, co nie znaczy, że nie ma na nim konkurencji.

– Zawsze było tak, że stocznie, producenci łodzi mieli wokół siebie wianuszek firm, które obsługiwały ich potrzeby, m.in. tapicernie. To byli nasi konkurenci, ale koncentrowali się na jednym producencie, my dostarczamy na wielka skalę – mówi szef Va-Varuste Poland.

Jak wyjaśnia, firma produkuje wszystko co jest związane z zadaszeniami i pokrowcami do łodzi motorowych. Druga część produkcji to tapicerka i fotele pilota. Polska jest liderem również w produkcji foteli pilota, materacy itp.

– Daszki i plandeki to był jeszcze niedawno nasz core business i pozycja prawie monopolistyczna na rynku. Teraz tę drugą część rozwijamy bardzo intensywnie i w tej chwili proporcja obu segmentów produkcji zbliża się do równowagi – informuje.

Jak przekonuje, ostatnie dwa lata były bardzo intensywne. Na początku 2020 r. firma zatrudniała w Polsce 48 osób. W tej chwili ma ponad 140 pracowników w Polsce i 18 w Portugalii. Ponad trzykrotny wzrost w dwa lata. Rok temu Va-Varuste uruchomiła fabrykę w Portugalii.

– Nasza branża totalnie różni się od innych. Właśnie w pandemii i w tych kolejnych kryzysach firma przeżywa rozkwit. Dwa lata Covidu to był bardzo ciężki okres, produkcja nie do przerobienia, a jednocześnie walka o materiały przy zerwanym łańcuchu dostaw. Zmęczenie materiału jest nieprawdopodobne. Myślę, że gdyby nie problemy z dostawami, produkcja byłaby co najmniej dwukrotnie większa… W okresie covidowym to nie brak klientów blokował jeszcze większy rozwój firmy, tylko brak komponentów i fizyczny brak możliwości jeszcze szybszego zwiększania wydajności. Byliśmy zmuszeni odmawiać nowym klientom i walczyliśmy o to, by móc wyprodukować zwiększające się drastycznie zapotrzebowanie naszych dotychczasowych klientów – wspomina Marcin Szklarek. Jak informuje, mimo uruchomienia drugiego zakładu w Polsce, fabryka w Suwałkach pracuje w tej chwili na dwie zmiany.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane