To jeszcze nie jest wymarzona hossa

Dariusz Karolak
opublikowano: 2001-11-05 00:00

Od wielu lat październik jest miesiącem wzbudzającym wśród inwestorów wiele obaw. Dlatego pierwsza sesja listopadowa na zagranicznych parkietach przebiegała pod dyktando byków, tzw. relief rally.

Poza ekonomicznymi (spadek PKB w III kw. w USA) istnieją obawy natury technicznej, że wzrostowa korekta po panicznej wyprzedaży wywołanej atakiem na WTC wkrótce może się zakończyć. Należą do nich czas trwania (granica 8 tygodni), dotarcie do silnych oporów oraz liczne ujemne dywergencje na wskaźnikach. Po sposobie, w jaki imponującej długości fala wzrostowa zostanie skorygowana (np. DAX 40 proc), będzie można postawić diagnozę, czy bessa już się zakończyła i znajdujemy się w pierwszej fali nowej hossy, czy po prostu odreagowaliśmy zbyt emocjonalną wyprzedaż i wracamy do głównego trendu. Określanie fazy koniunktury jest zajęciem trudnym, ale dobrze przez rynek opłacanym. Na razie jest za mało informacji, by z dużym prawdopodobieństwem móc określić, czy dna wrześniowe w USA zostaną ponownie przetestowane.

Jak wygląda kondycja techniczna polskiego rynku akcji. Średnioterminowo nieźle. Prawdopodobnie korygujemy średnioterminową hossę.

Krótkoterminowe ujemne dywergencje połączone z powszechną znajomością zasad AT mogą spowodować zakłócenia układu, czego żywym przykładem jest KGHM, który bardzo szybko dał sygnał kupna i potem jeszcze szybciej go anulował. Dodatkowym zagrożeniem jest to, że mniej spostrzegawczy zarządzający funduszami, którym zajęło kilka dni zrozumienie, że tzw. zagranica zdążyła w angielskim stylu opuścić plac boju, mogą wpaść w panikę i wzmocnić podaż. Dlatego polowanie na duże spółki może mieć swoje uzasadnienie, tylko pod warunkiem, że pozycje będą zabezpieczane zleceniami STOP. Tego po prostu wymaga inwestowanie w systemie Warset, jeżeli chce się przeżyć więcej niż kilka rozdań. Na takim rynku uwaga najbardziej wytrwałych lub zmuszonych do pozostania choćby z racji wykonywania zawodu skoncentruje się na spółkach z motywem.

Na co uważać? Na duże upolitycznione spółki z udziałem SP, KGHM i PKN Orlen, które zwycięzcy wyborów, jak to jest w zwyczaju, powinni obsadzić swoimi ludźmi. Banki, których akcjami będzie ratowany LOT, Peako i BZ WBK. Szczególną kategorią są Compland, który wyniki ma co prawda znakomite i zdystansował nimi konkurencję, jednak pośrednio jest związany z nagłaśnianą właśnie sprawą Agro-Compu, oraz Netia, która za kilka dni poda wyniki.