To jeszcze nie koniec wahań

Maciej Zbiejcik (Puls Biznesu wyd. 2401, s. 14)
opublikowano: 2007-07-30 08:38

Warszawska giełda dochodzi do siebie po sztormie. Jeszcze trochę on potrwa, choć największa fala uderzeniowa już przeszła.

Korekta, momentami przechodząca w paniczną wyprzedaż, trwa od 6 lipca. W tym czasie indeksy mWIG40 oraz sWIG80 straciły po kilkanaście procent. Z giełdy wyparowało ponad 40 mld zł. Wszystko wskazuje na to, że największe burze na razie za nami. Zamiast spokojnych wakacji giełda zafundowała huśtawkę emocji.

Szczególnie nerwowo było w czwartek, kiedy tąpnęło na nowojorskiej giełdzie. Inwestorzy zaczęli szybko pozbywać się akcji w obawie o kondycję nieruchomości, kredytów hipotecznych w USA oraz ze względu na niepewny rynek surowcowy.


Oczy na Zachód
Wszyscy zadają sobie pytanie, jak dalej będzie zachowywała się giełda w USA, bo to ona powinna dyktować tendencje na naszym parkiecie.

— Rynek jest przewrażliwiony na wydarzenia w USA. Tymczasem wygląda na to, że amerykański parkiet zdyskontował już złe informacje i powinien się teraz odradzać — uważa Rafał Salwa, niezależny analityk.

Zdaniem Przemysława Smolińskiego, analityka DM PKO BP, nowojorska giełda większą część spadków ma już raczej za sobą. Indeks S&P 500 może jeszcze zjechać do poziomu 1450 pkt, góra 1430 pkt.

— Widać sygnały odradzania się trendu wzrostowego — mówi Przemysław Smoliński.


Bessa czy promocja?
Czy to oznacza powrót do wzrostów na polskim rynku? Chyba za wcześnie na takie tezy, bo zapowiada się kolejny nerwowy tydzień.

— Najbliższe sesje mogą być nerwowe, ale uważam, że największe uderzenie już było i obserwowaliśmy je w miniony czwartek — ocenia Dariusz Nawrot, analityk BM BPH.

Inwestorzy powinni się przygotować na spadki.

— Mamy do czynienia z naturalną korektą. Sądzę, że WIG20 nie spadnie poniżej 3500 pkt — uważa Marcin Materna, analityk DM Millenium.

Może należałoby się zastanowić nad ewakuacją?

— Nie redukowałbym portfela. Stara zasada mówi, że spadki powinno się wykorzystywać do zakupów. Wydaje się to kuszące, bo z analizy technicznej wynika, że wkrótce powinno dojść do odbicia, a indeks WIG20 może wzrosnąć do 3950 pkt. W dłuższym okresie możliwy jest wzrost do 4200 pkt — zaznacza Marcin Kuszyk, analityk BM BISE.


Czas na zmianę
Nie brakuje głosów, że rynek będzie nadal podzielony. Dotąd szybciej spadały notowania małych i średnich spółek. Lepiej zachowywały się blue chipy. Teraz to się zmienia.

— Spadki indeksów małych i średnich spółek mogą powoli wyhamowywać. Przecena WIG20 pewnie jeszcze potrwa, bo tu korekta rozpoczęła się później — prognozuje Przemysław Smoliński.

W lipcu wiele małych i średnich straciło na wartości kilkadziesiąt procent.

— Dlatego małe spółki powinny zachowywać się lepiej niż duże — potwierdza Dariusz Nawrot.


Dwa scenariusze
W dłuższej perspektywie do łask wrócą także najwięksi.

— Po fundamentach można sądzić, że powinna trwać hossa. W perspektywie 2-3 miesięcy indeks blue chipów może testować 4000 pkt — prognozuje Tomasz Porada, analityk X-Trade Brokers.

Ale to tylko jeden ze scenariuszy na kolejne miesiące. Nie brakuje też głosów, że we wrześniu czy październiku doczekamy się głębszej korekty, przypominającej tę z maja i czerwca 2006 r. Wówczas trwała ona 34 dni i zakończyła się 24-procentową przeceną indeksu WIG20.