To może słono kosztować

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 09-05-2006, 00:00

OPZZ chce wcześniejszych emerytur dla zatrudnionych w szczególnych warunkach. Pracodawcy już alarmują.

Przedstawiciele Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ) złożyli wczoraj w Sejmie obywatelski projekt ustawy zapewniającej prawo do przechodzenia na wcześniejsze emerytury osobom zatrudnionym w szczególnych warunkach. Zdaniem pomysłodawców, projekt jest wypełnieniem luki w systemie emerytalnym, związanej z brakiem ustawy o emeryturach pomostowych.

Prawo do wcześniejszej emerytury przysługiwałoby wszystkim urodzonym w latach 1949-68, którzy przed 1 stycznia 1999 r. byli zatrudnieni w szczególnych warunkach lub wykonywali pracę o szczególnym charakterze. Według OPZZ, dotyczy to 775 tys. osób. Na razie jednak lista takich stanowisk nie jest znana — nad jej ostatecznym kształtem pracuje zespół Komisji Trójstronnej.

Według związkowców, ustawa będzie początkowo kosztowała budżet około 800 mln zł rocznie, później około 1,5 mld zł. Jednak, jak sami przyznają, nie sposób tego dokładnie ocenić: część adresatów ustawy może nie być zainteresowana wcześniejszymi emeryturami. Niezależnie od tego, ile osób obejmie, jej koszty poniesie budżet, czyli podatnicy przez podniesienie zobowiązań finansowych względem państwa. I to nie podoba się pracodawcom.

— Obawiamy się, że rząd będzie akceptował żądania związkowe, przy czym spróbuje przerzucić część kosztów związanych z wcześniejszymi emeryturami na pracodawców — mówi Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.

Okiem eksperta

To rozwiązanie antyrozwojowe

Nowa koncepcja systemu emerytalnego zakłada, że każdy buduje swój kapitał emerytalny, co oznacza, że każdy otrzyma z systemu tyle, ile do niego włożył. OPZZ chce powrócić do starej koncepcji emerytur, od której odeszliśmy w 1999 r. Chce, by niezależnie od tego, ile się do systemu włożyło, dostawać taką samą emeryturę. Zamierza też wydłużyć listę stanowisk, które uprawniają do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. Na to nie ma naszej zgody.

Małgorzata Krzysztoszek, dyrektor departamentu eksperckiego PKPP

Okiem związkowca

To uzupełnienie luki

Nasza inicjatywa jest najtańsza, nie wprowadza dodatkowej składki, którą ponosiliby pracodawcy, więc nie zwiększa kosztów pracy. Jest też rozłożona w czasie. To uzupełnienie luki, jaka powstała po 1999 r. Od siedmiu lat problem pozostaje nierozwiązany — wciąż nie ma ustawy o emeryturach pomostowych. Chcemy upomnieć się o prawa tych ludzi, a nasz projekt zyskał poparcie wszystkich grup zawodowych — zebraliśmy prawie 700 tys. podpisów.

Jan Guz, przewodniczący OPZZ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu