"To nie był szantaż sąsiadów"

MK
opublikowano: 2010-12-03 15:53

Stwierdziła prokuratura i odmówiła śledztwa w sprawie domniemanego szantażowania firmy Orco przez mieszkańców bloku przy ul. Emilii Plater w Warszawie.

Kością niezgody jest prawie 200-metrowy wieżowiec przy ul. Złotej 44, nazywany potocznie Żaglem Liebeskinda (od nazwiska jego projektanta - Daniela Liebeskinda). O kłopotach z jego budową piszemy w Pulsie Biznesu i na pb.pl na okrągło. Na przykład w tekście "Nowa wojna o Żagiel" (z 25 listopada br.) informowaliśmy, że sąsiedzi drugi raz zaskarżyli pozwolenie na budowę. W artykule tym wspomnieliśmy, że sprawa ma dodatkowy smaczek. W sierpniu 2010 r. Orco zawiadomiło prokuraturę o domniemanym szantażu finansowym ze strony prawniczki przeciwników budowy. Miała domagać się wykupienia siedmiu małych mieszkań w peerelowskim bloku (po 20 tys. zł za mkw. — łącznie 7 mln zł) należących do jej klientów w zamian za ich rezygnację z dalszej blokady inwestycji. Przedstawiciele firmy nagrali rozmowę, podczas której adwokat, przedstawiała Orco powyższą ofertę.

Sprawa przez kilka miesięcy krążyła między prokuraturami, bo choć inwestycja jest realizowana w Śródmieściu, to rozmowy toczyły się na Ochocie. Aż wreszcie 30 listopada ochocka prokuratura uznała, że żadnego śledztwa jednak nie będzie. Według prokuratury propozycja rzeczniczki niezadowolonych sąsiadów, mecenas Anny Borkowskiej, nie była przestępstwem, ale mieściła się w granicach biznesowych negocjacji.