To nie jest kraj dla niecierpliwych ludzi

opublikowano: 20-11-2018, 22:00

Polskie firmy, które zainwestowały w Niemczech, cenią stabilność gospodarczą i dyscyplinę płatniczą.

97,1 proc. przedsiębiorców z Polski ponownie zainwestowałoby w Niemczech — wynika z badania AHK, Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej, przeprowadzonego wśród 70 firm.

Wśród największych atutów Niemiec przedsiębiorcy wymieniają jakość infrastruktury (75,5 proc. jest zadowolonych lub bardzo zadowolonych z transportu, komunikacji, dostępu do IT i energii). Niektórzy jednak narzekają.

— W kilka miesięcy pokonałem 90 tys. km. Po trzech miesiącach jeździłem już tylko nocą, bo jest dużo remontów. W 2018 r. rozpoczęło się w Niemczech 500 inwestycji na autostradach — mówi Łukasz Lubański z Rabena.

Firma logistyczna ma w Niemczech 33 oddziały i zatrudnia 3 tys. osób. Od 2006 r. zainwestowała ponad 100 mln EUR w sieć i dziś jest pod względem dostępności trzecią firmą logistyczną w tym kraju.

Wzór płatnika

Łukasz Lubański, podobnie jak 70 proc. respondentów badania AHK, chwali natomiast dyscyplinę płatniczą.

— Niemiecki klient jest wzorem płatnika. Jeśli termin płatności wynosi 30 dni, to płaci 29. dnia — mówi przedstawiciel Rabena.

To także dobry argument dla start-upów.

— Dodatkowym atutem Niemiec jest finansowanie. Naszym inwestorem została Deutsche Bahn, kolej niemiecka. Natychmiast przedstawiła nas innym spółkom technologicznym i potencjalnym partnerom, m.in. Lufthansie. Myślę, że gdyby zainwestowały w nas PKP, wyglądałoby to inaczej — mówi Michał Stępniewski-Janowski z Talixo, platformy umożliwiającej rezerwację naziemnego transferu (limuzyn, taxi, minivanów) i rozliczanie tej usługi za pomocą faktur.

Firmę założył berlińczyk, który zlecił usługi IT spółce z Krakowa. Współpraca poszła na tyle dobrze, że polska firma przestała być wykonawcą, a została spółką zależną. Dziś Talixo działa w tysiącu miast w stu krajach, zatrudnia ponad sto osób i cały czas rekrutuje.

Nieoceniona stabilność

Za największą przewagę Niemiec nad Polską rodzime firmy uważają stabilność gospodarczą (25,7 proc. respondentów).

— W Polsce co chwilę zaskakuje mnie nowy przepis. W Niemczech tak nie jest, a na dodatek urzędnicy dają czas na poprawę błędów. Jeśli się tego jednak nie zrobi, można stracić licencję na zawsze. Dlatego, zamiast oszczędzać, trzeba znaleźć najlepsze biuro doradcze. Przez siedem lat przeszliśmy przez trzy biura, dopiero czwarte okazało się najlepsze, ale też najdroższe — mówi Tomasz Szpikowski, prezes firmy Bergman Engineering, zatrudniającej inżynierów pracujących dla jej klientów.

Bergman podpisał w tym roku największy kontrakt w historii (70 mln zł), w ramach którego ma zatrudnić 500 pracowników do fabryki baterii Daimlera w Kamenz w Saksonii.

— W Polsce kontrakty szybciej się zdobywa, ale też szybciej traci. W Niemczech trzeba powalczyć nawet trzy lata. To nie jest rynek dla niecierpliwych ludzi — ocenia Tomasz Szpikowski.

Od maja 2017 r. w Berlinie działa zagraniczne biuro handlowe Polskiej Agencji Handlu i Inwestycji. Obsłużyło ponad tysiąc zapytań, w 90 proc. od firm wchodzących na rynek. Poza targami, z których Niemcy słyną, jak Hannover Messe czy CeBIT, w przyszłym roku będzie jeszcze jedna okazja do zrobienia rekonesansu na rynku: 18 marca zaplanowany jest polsko-niemiecki szczyt gospodarczy w Berlinie, który skupi się na nowych technologiach, w tym e-mobility.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / To nie jest kraj dla niecierpliwych ludzi