Łagodny ton władz monetarnych strefy euro i Australii przełożył się na deprecjację wspólnej waluty i dolara australijskiego. Kurs EUR/USD znalazł się w korekcie, która trwać będzie także w kolejnych dniach i przyczyni się do zwyżek kursu USD/PLN. W przypadku Wielkiej Brytanii w centrum uwagi znalazło się wystąpienie Marka Carneya, przyszłego gubernatora Banku Anglii. Zdystansował się w nim od porzucenia polityki celu inflacyjnego na rzecz nominalnego PKB, co przełożyło się na umocnienie funta szterlinga, które będzie w następnych tygodniach kontynuowane w relacji do euro.
W naszym regionie zdecydowanie najsilniejsza była korona czeska, która umocniła się do wspólnej waluty o niemal dwa procent. Aprecjacja waluty naszego południowego sąsiada również była pochodną wypowiedzi władz monetarnych, z których wynika, że czeski bank narodowy nie będzie interweniował w celu osłabienia korony. Natomiast Rada Polityki Pieniężnej zgodnie z naszymi oczekiwaniami obniżyła stopy procentowe, ale jednocześnie zasygnalizowała możliwość pauzy w cyklu łagodzenia. Przejściowo wsparło to złotego, ale kurs EUR/PLN nie zdołał trwale pokonać granicy 4,15 i w nadchodzącym tygodniu pozostanie w kilkugroszowym przedziale zmian poniżej 4,20 zł. Rodzimej walucie nie będą sprzyjać ani dane inflacyjne potwierdzające hamowanie dynamiki cen konsumenckich, ani prawdopodobne pogorszenie nastrojów na rynkach długu w perspektywie zbliżających się wyborów we Włoszech.