To nie koniec korekty

  • Mariusz Potaczała
11-02-2013, 00:00

Banki centralne nadawały w ubiegłym tygodniu ton notowaniom zarówno w przypadku walut państw rozwiniętych, jak i naszego regionu.

Łagodny ton władz monetarnych strefy euro i Australii przełożył się na deprecjację wspólnej waluty i dolara australijskiego. Kurs EUR/USD znalazł się w korekcie, która trwać będzie także w kolejnych dniach i przyczyni się do zwyżek kursu USD/PLN. W przypadku Wielkiej Brytanii w centrum uwagi znalazło się wystąpienie Marka Carneya, przyszłego gubernatora Banku Anglii. Zdystansował się w nim od porzucenia polityki celu inflacyjnego na rzecz nominalnego PKB, co przełożyło się na umocnienie funta szterlinga, które będzie w następnych tygodniach kontynuowane w relacji do euro.

W naszym regionie zdecydowanie najsilniejsza była korona czeska, która umocniła się do wspólnej waluty o niemal dwa procent. Aprecjacja waluty naszego południowego sąsiada również była pochodną wypowiedzi władz monetarnych, z których wynika, że czeski bank narodowy nie będzie interweniował w celu osłabienia korony. Natomiast Rada Polityki Pieniężnej zgodnie z naszymi oczekiwaniami obniżyła stopy procentowe, ale jednocześnie zasygnalizowała możliwość pauzy w cyklu łagodzenia. Przejściowo wsparło to złotego, ale kurs EUR/PLN nie zdołał trwale pokonać granicy 4,15 i w nadchodzącym tygodniu pozostanie w kilkugroszowym przedziale zmian poniżej 4,20 zł. Rodzimej walucie nie będą sprzyjać ani dane inflacyjne potwierdzające hamowanie dynamiki cen konsumenckich, ani prawdopodobne pogorszenie nastrojów na rynkach długu w perspektywie zbliżających się wyborów we Włoszech.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Potaczała, DM TMS

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / To nie koniec korekty