To samorządy ściągają zagraniczne inwestycje

MAG
opublikowano: 2008-09-12 00:00

Inwestorzy biorą pod uwagę około 60 czynników. Za najważniejsze z nich odpowiadają lokalne władze — wynika z analizy Deloitte.

Inwestorzy biorą pod uwagę około 60 czynników. Za najważniejsze z nich odpowiadają lokalne władze — wynika z analizy Deloitte.

Firmy biorą pod uwagę 60 różnych kryteriów lokalizacji inwestycji — wynika z analizy 100 wybranych projektów obsłużonych przez Deloitte Global Location Facility Services w ostatnich czterech latach. Spółka doradcza zaprezentowała jej wyniki wczoraj podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Co może wójt

— Firmy koncentrują się głównie na czynnikach, które w średnim lub długim okresie mogą być zmieniane przez jednostki samorządu terytorialnego. Coraz częściej wybierają lokalizacje, które tylko zbliżają się do oczekiwanego poziomu kluczowych kryteriów. Zachęty są bardzo popularną metodą promocji, ale ich waga jest znacznie przeceniona. Samorządy powinny koncentrować się na innych czynnikach — uważa Sebastian Mikosz, dyrektor w Deloitte.

I ma rady dla lokalnych samorządów.

— Powinny one aktywnie promować się na zewnątrz, spójnie budując własny wizerunek. Warto, by podejmowały wspólne inicjatywy np. z deweloperami czy agencjami nieruchomości. Ważna jest szybkość i jakość obsługi inwestora, a także wsparcie instytucji publicznych na najwyższych szczeblach. Lokalne władze powinny oferować zachęty pozafinansowe i wspierać firmy po zakończeniu inwestycji. Same z kolei muszą podejmować inicjatywy w zakresie swoich możliwości finansowych, np. angielski w przedszkolach itp. — wymienia Sebastian Mikosz.

Granty ważne i nie

Z badania Deloitte wynika, że od wstępnej decyzji o inwestycji do jej wdrożenia upływają 3 lata w przypadku fabryki i 18 miesięcy lub mniej w przypadku centrum usług. Deloitte sporządził również listę mitów i faktów. Nieprawdą jest np., że proces wyboru lokalizacji oparty jest na racjonalnych przesłankach, bo bardzo ważne są relacje personalne. To mit, że duże firmy poświęcają na analizy więcej czasu niż małe i średnie. Inwestor nie przekazuje wszystkich informacji, a zachęty inwestycyjne wcale nie odgrywają kluczowej roli, choć nie są nieważne. Prawdą jest natomiast, że inwestora nie da się oszukać, a przekazane mu dane są szczegółowo analizowane. Firmy wybierają Europę Środkową nie tylko ze względu na niskie koszty pracy, natomiast wsparcie udzielone po rozpoczęciu działalności jest kluczowe dla utrzymania inwestorów.

— To firmy trzymają ster, ale kraje przodujące w przyciąganiu inwestycji oferują znacznie łatwiejszy proces, indywidualne podejście i szybkie decyzje administracyjne — podsumowuje Sebastian Mikosz.

Okiem Eksperta

Ryszard Wawryniewicz,

wicestarosta świdnicki i wiceprezydent Świdnicy w latach 2002-05:

Nic dodać, nic ująć

Zgadzam się z tezami raportu Deloitte. Zawsze po zakończeniu negocjacji, bez względu na ich wynik, pytaliśmy inwestorów, co było dla nich decydującym czynnikiem. Samorząd terytorialny zawsze był wysoko oceniany, to było naszym największym atutem. Przygotowany grunt i infrastruktura to dziś standard. Liczą się czynniki niematerialne: szybka i sprawna obsługa, przyjazne nastawienie czy dbałość o inwestorów. Ważne, by mieli co robić po godzinach. Tu atutem Świdnicy jest bliskość Wrocławia. Sami też oferujemy dużą liczbę imprez kulturalnych, od koncertów muzyki poważnej po wystawę motocykli Harley-Davidson.