To się nazywa downsizing

red. Marcin Bołtryk
opublikowano: 2015-02-12 00:00

OKIEM EKSPERTA Komentarz Marka Wieruszewskiego, autor kanału „Marek Drives” na Youtube i prowadzący program „Motojazda” w tv Motowizja

Klienta indywidualnego po prostu nie stać na nowy, drogi i duży samochód. Ale może powinniśmy spojrzeć na wyniki popularności w Polsce poszczególnych modeli z innej strony. Samochody rosną. Dzisiejsze auta w segmencie B gabarytami dorównują kompaktom sprzed parunastu lat. W dodatku są zwykle lepiej wyposażone, nowocześniejsze i oszczędniejsze. Nie powinno zatem dziwić, że klienci zamiast przesiadać się do coraz większych aut, wybierają porównywalny komfort i wydatki nawet kosztem zejścia do niższego segmentu. Downsizing. Warto też mieć na uwadze, że zapewne niemała część samochodów firmowych (szczególnie rejestrowanych „na działalność gospodarczą”) służy za auta rodzinne, które przedsiębiorcy zaliczają w koszty prowadzonej działalności.