To Tu nawołuje kupców do samoobrony
Hipermarkety szykują się do opanowania Internetu
PŁONNE NADZIEJE: Sklep internetowy to wciąż działalność deficytowa. Jednak dzięki sieci sklepów rzeczywistych udaje się nam jakoś wychodzić na plus. Jeśli nasze plany się ziszczą, to pod koniec 2000 roku również placówka wirtualna zacznie przynosić zyski. Powodzenie naszych planów zależy jednak od rozwoju infrastruktury teleinformatycznej w Polsce. Jednocześnie zbyt duża liczba klientów może spowodować problemy logistyczne z ich obsługą — deklaruje Wojciech Bogajewski, prezes Grupy Firm To Tu.
Właściciele hipermarketu internetowego To Tu postanowili rozbudować swoją placówkę, tworząc z niej centrum handlowe, w którym znalazłaby się oferta niezależnych dostawców. Twierdzą, że polskie podmioty nie mają już szansy na konkurowanie z zachodnimi sieciami supermarketów, ale mogą jeszcze zdominować krajowy handel internetowy. Zainteresowanie ich ofertą jest jednak umiarkowane.
Firma To Tu, która jako pierwsza w Polsce już od 1997 roku prowadzi sprzedaż artykułów spożywczych przez Internet, postanowiła rozszerzyć zakres działalności.
— Nasza firma wchodzi w nową fazę rozwoju. Podobnie jak występujące w świecie rzeczywistym duże sklepy, postanowiliśmy stworzyć wielobranżowe centrum handlowe. Jego struktura jest podobna do hipermarketów, w których wokół części spożywczej znajduje się galeria handlowa z ofertą różnego rodzaju towarów przemysłowych — mówi Wojciech Bogajewski, prezes Grupy Firm To Tu.
Wszystko razem
Pomysł na wirtualne centrum handlowe zrealizowała przed kilkoma tygodniami firma Optimus Pascal, uruchamiając pasaż handlowy gromadzący w jednym miejscu różnego rodzaju sklepy. Model realizowany przez firmę To Tu różni się jednak od wyżej wymienionego.
— W naszym centrum handlowym wszystkie placówki tworzone są przez nas i znajdują się na naszych serwerach. Ma to tę zaletę, że klienci mogą robić zakupy o wiele szybciej, gdyż nie wymaga to ciągłego ładowania nowych stron. Poza tym nasi partnerzy zwolnieni są ze wszystkich dodatkowych kosztów obsługi swojego sklepu, nie wykluczając marketingu. Niektórzy uznają to może za działalność charytatywną, ale za prowadzenie wszystkich spraw nasi partnerzy płacą stałą opłatę wysokości 1 proc. obrotu oraz abonament miesięczny wysokości 500 zł — deklaruje Wojciech Bogajewski.
Odeprzeć sieci
Nasz rozmówca twierdzi, że głównym motorem jego działań są względy patriotyczne. Obawia się bowiem dominacji zagranicznych sieci hipermarketów, wypierających drobnych dostawców. Szansą dla nich ma być handel elektroniczny.
— Jest już za późno na budowanie konkurencyjnych, względem zagranicznych, sieci hipermarketów. Szansą na przetrwanie jest w tym momencie właśnie Internet. Przewagę nad konkurentami trzeba zdobyć w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Jeśli będziemy zwlekać dłużej, sieci takie jak Tesco czy GŽant wyeliminują nas i z tego rynku. Projekty tego typu są już realizowane — sumuje Wojciech Bogajewski.