Porozumienie w sprawie redukcji długu greckiego jest największym oddłużeniem państwa w historii. Jednak zdaniem El-Eriana, to zaledwie kropla na drodze do przezwyciężenia głównych problemów, przed którymi stoi Grecja – zbyt dużego długu i za niskiego wzrostu gospodarczego.
Od Grecji oczekuje się, że teraz w zamian za pomoc finansową zacznie mocno zaciskać pasa i to w czasach, gdy bezrobocie wśród młodych już wynosi 51 proc., a gospodarka kurczy się 7 proc. w ujęciu rocznym.
- W najbliższych tygodniach możemy spodziewać się, że Grecja będzie potrzebowała kolejnej rundy pomocy finansowej. Jeśli zostanie przeprowadzona – w co wątpię – to i tak w roku 2020 zadłużenie Grecji będzie na poziomie 120 proc. PKB – napisał ekonomista.
Jego zdaniem, przy takiej perspektywie nie można oczekiwać napływu nowego kapitału prywatnego do kraju, a to pozbawi Grecję potrzebnego tlenu jakim są inwestycje odpowiadające za wzrost gospodarczy, konkurencyjność i nowe miejsca pracy.
