To zdecydowanie niedobry moment

03-05-2016, 22:00

KONSTYTUCJA RP

Większość Polaków zbitkę majowych świąt ocenia pod kątem, ile daje się wygospodarować, po uzupełnieniu dniami urlopu, ciągłej kanikuły. Przedział waha się od trzech do dziewięciu dni, dlatego tegoroczne zaledwie cztery ludności nie zadowoliły. Przypomnę, że 1 maja obchodzimy nieokreślone obecnie w nazwie Święto Państwowe, a 3 maja — Święto Narodowe Trzeciego Maja. Szybko awansuje 2 maja, który bez czerwonej kartki w kalendarzu jest Dniem Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Ustanowiony został w 2004 r. tuż przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Patriotyczną ideę połączono z potrzebą zagospodarowania dnia wciśniętego między 1 a 3 maja. Notabene ówczesny Senat przegłosował, że 2 maja ma być… Dniem Orła Białego, ale Sejm przywrócił priorytet flagowy.

Zobacz więcej

Zaprzysiężenie Konstytucji 3 maja Jean-Pierre Norblin de La Gourdaine [Public domain], via Wikimedia Commons

W kontekście współczesnym tegoroczny Dzień Flagi zdominował oba święta znacznie starsze. A to za sprawą orędzia Jarosława Kaczyńskiego, które było odpowiednikiem referatu pierwszego sekretarza na plenum KC PZPR z epoki PRL. Premier Beata Szydło wytycznych szefa wysłuchała w Sejmie na żywo, a prezydent Andrzej Duda w przekazie telewizyjnym. Realnie najważniejsza dla Polski była sama końcówka orędzia. Następującymi słowami wódz zaanonsował rozpoczęcie prac nad tzw. dobrą zmianą obecnej Konstytucji RP: „Konstytucja Trzeciego Maja przewidywała swoją weryfikację co dwadzieścia lat. W przyszłym roku będzie dwadzieścia lat od uchwalenia konstytucji z 1997 roku. Czy to nie dobry moment — do podjęcia pracy nad nową ustawą zasadniczą? Sądzę, że to dobry moment”. Szokuje, że bardzo dobrze znający historię prezes dokonał tak gigantycznej manipulacji, skracając aż o pięć lat okres weryfikacyjny zapisany 3 maja 1791 r.: „Zapobiegając z jednej strony gwałtownym i częstym odmianom konstytucji narodowej, z drugiej, uznając potrzebę wydoskonalenia onej, po doświadczeniu jej skutków co do pomyślności publicznej — porę i czas rewizyi i poprawę konstytucji co lat dwadzieścia pięć naznaczamy, chcąc mieć takowy sejm konstytucyjny ekstraordynaryjnym podług osobnego o nim prawa opisu”.

Wszechmogące przy uchwalaniu zwykłych ustaw PiS odbija się od obowiązującej Konstytucji RP niczym od ściany. Żeby nawet na rzęsach stanęło, to nie zgromadzi w obecnej kadencji Sejmu większości do ustrojowej zmiany. Przypomnę, że ustawa o zmianie Konstytucji RP (czyli analogicznie — także o uchwaleniu nowej) musi zostać uchwalona przez Sejm większością 2/3, czyli teoretycznie 307 głosami (w praktyce potrzeba ciut mniej, bo nie zdarza się stuprocentowa obecność posłów), a później, już bez poprawiania nawet przecinka, zatwierdzona przez Senat większością bezwzględną. Ten drugi warunek PiS ma gwarantowany, ale poprzeczka sejmowa zawieszona jest niebotycznie wysoko i Jarosław Kaczyński nie podskoczy, bo jest za krótki. Nawet, gdyby go podsadził drugi proponujący zmiany, Paweł Kukiz, to razem z kilkoma niezrzeszonymi prezes dysponuje najwyżej 276 głosami. Opozycja, w kwestii konstytucyjnej będąca absolutnie zwarta, dysponuje wystarczającą mniejszością blokującą. Sejmowa arytmetyka jest zatem twardym dowodem prawdziwości tezy zapisanej w tytule.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / To zdecydowanie niedobry moment