Ton narzuci sektorowi geopolityka

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2017-01-01 22:00

PGNiG czeka dyplomatyczny i biznesowy bój o budowę połączenia z Norwegią. Orlen i Lotos nadal powinny ściągać ropę spoza Rosji.

Geopolityka będzie w tym roku dla polskich firm paliwowych słowem kluczem. Największym talentem będzie musiało wykazać się PGNiG, które ma podjąć decyzję w sprawie flagowej inwestycji, czyli tzw. korytarza norweskiego.

— Przyszły rok będzie dla nas istotny przede wszystkim ze względu na projekt korytarza. Po przeprowadzeniu tzw. procedury open season i skonfrontowaniu jej wyników z wynikami studium wykonalności poznamy ostateczny wariant przebiegu Baltic Pipe. Do tego czasu musimy uzbroić się w cierpliwość — mówi Piotr Woźniak, prezes PGNiG.

Korytarz norweski to projekt gazociągu, który ma połączyć Polskę z Danią (odcinek nosi nazwę Baltic Pipe) i dalej z Norwegią. Jego budowa to absolutny priorytet dla zarządu kierowanego przez Piotra Woźniaka, bo jej efektem ma być jeszcze większa dywersyfikacja dostaw gazu do Polski, uzależnionej dotychczas od dostaw z Rosji. Open season, planowany na wiosnę, polega na zbadaniu zainteresowanianowym połączeniem, co pozwoli ocenić sens jego budowy. Polska jest o tym przekonana, ale czy nie zaszkodzi tu Rosja? Rosjanie forsują budowę drugiej nitki gazociągu Nord Stream, która byłaby ogromną konkurencją dla korytarza norweskiego. Zadaniem dla PGNiG, ale też dla rządu, będzie przekonanie Europy Zachodniej, że Nord Stream 2 zaowocuje przesadnym uzależnieniem UE od dostaw z Rosji. Zadanie trudne.

— Czekają nas także kolejne dostawy LNG i ważny z punktu widzenia biznesu rozwój biura handlowego w Londynie. Do połowy roku powinniśmy poznać pierwsze wyniki prób pozyskania metanu z pokładów węgla w Gilowicach. Postępowanie arbitrażowe z Gazpromem toczy się zgodnie z harmonogramem. Orzeczenia trybunału arbitrażowego spodziewamy się w połowie roku — wylicza Piotr Woźniak. Geopolityką w przyszłym roku będą zajmować się także zarządy Orlenu i Lotosu, specjalizujące się w przerobie ropy naftowej. W 2016 r. obie firmy testowały dostawy ropy spoza Rosji, w tym z Iranu, który powoli otwiera się po zniesieniu sankcji. To dla nich głównie element nacisku negocjacyjnego na Rosję, której ropa — dostarczana rurą — nadal jest tańsza od dostarczanej statkami. Geopolityka ma też wpływ na cenę ropy. Orlen przewiduje, że w tym roku nastąpi powolny wzrost, a cena będzie poruszać się w przedziale 50-60 USD za baryłkę.

— Ważnymi dzikimi kartami będzie wydobycie w Libii i Nigerii. Kraje te mają spory potencjał wzrostu wydobycia, który może być uruchomiony lub ograniczony np. poprzez eskalację konfliktów politycznych — uważa Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen. Geopolityka sprawia też, że Orlen i Lotos uważają, że przyszłość jest trudna do przewidzenia, a opublikowane przez nie niedawno strategie zawierają konkrety tylko na dwa lata naprzód.