Wobec piętrzących się problemów gospodarczych tego kraju od pewnego czasu obserwujemy osłabienie liry, co wywołało obawy o wypłacalność zadłużonych w dolarach tureckich przedsiębiorstw. Zatem z punktu widzenia Banku Turcji kluczowe stało się zatrzymanie deprecjacji waluty. Przy inflacji przekraczającej 7 proc. w Turcji mieliśmy ujemne realne stopy procentowe, jednak na planowym posiedzeniu bank nie podniósł poziomu stóp pod presją rządu. Mimo ciągle sporej popularności premier Recep Erdogan obawia się spowolnienia gospodarczego przed wyborami samorządowymi na koniec marca i prezydenckimi jesienią. W efekcie kurs liry jeszcze bardziej spadał i bank zwołał nadzwyczajne posiedzenie zaledwie kilka dni później.
To, co wydarzyło się we wtorek, jest przykładem, jak w takiej sytuacji nie należy bronić kursu waluty. Po pierwsze, decyzja została zapowiedziana na północ czasu lokalnego, czyli 22. w Londynie. O tej porze płynność na lirze jest bardzo mała, bank więc zachęcał wręcz do spekulacyjnej reakcji. Stopy procentowe podniesiono w sposób skokowy: stopa repo wzrosła z 4,5 do 10 proc., zaś pożyczkowa z 7,75 do 12 proc. Jednocześnie bank zasugerował zmianę benchmarku ze stopy pożyczkowej na repo, argumentując, że w tej sytuacji skala zacieśnienia jest mniejsza. Nie zmienia to faktu, że podwyżka jest ogromna.
Niestety, z punktu widzenia Ankary ten dramatyczny ruch nie na wiele się zda. Wyprzedaż liry została chwilowo powstrzymana, ale pozostaje ona bardzo słaba, a cena chwilowego spokoju będzie wysoka. W Turcji mamy kombinację spowolnienia, relatywnie wysokiej inflacji oraz obaw o serię bankructw. W tej sytuacji podwyżka stóp krajowych może tylko zaszkodzić, o czym przekonało się już wiele banków centralnych w podobnej sytuacji i z czego Bank Turcji nie wyciągnął wniosków. Wysokie stopy nie zatrzymają kapitału zagranicznego, jeśli nie poprawią się
fundamenty, a wobec decyzji banku te jedynie się pogorszą. Inflacji nie da się ograniczyć w krótkim terminie, wysokie stopy natomiast zduszą popyt i akcję kredytową, a być może pośrednio doprowadzą do bankructw, odcinając płynność przedsiębiorstwom. Z drugiej strony, decyzja była znakomitą okazją dla spekulantów, którzy mogli lirę sprzedać po bardziej atrakcyjnym kursie i odkupić po niemal natychmiastowej przecenie. Teraz tylko czekać serii cięć prognoz wzrostu dla tego kraju, co zapewne pchnie kurs USD/TRY ku nowym maksimom.
Znaczenie Turcji w skali globalnej nie byłoby tak duże, gdyby był to jedyny problem. Jednak mamy szereg innych niepokojów, takich jak zamieszki w Tajlandii, dewaluacja peso w Argentynie, sytuacja na- Ukrainie, a przede wszystkim pogarszające się perspektywy wzrostu w Chinach. Rynki wschodzące, odpowiadające obecnie za ponad połowę globalnego wzrostu, były w dużym stopniu ignorowane w minionym roku. Ale taka sytuacja nie może trwać w nieskończoność.