Topnieją nie tylko lodowce

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2013-09-10 00:00

Odejście Jarosława Gowina z PO kończy wakacyjną, rozciągniętą na wrzesień, operetkę. Ale zmiana statusu aż trzech posłów PO, którzy stają się niezrzeszonymi (John Godson, lada chwila Jacek Żalek), podkopuje byt rządu.

Warto przypomnieć, że od wejścia w życie Konstytucji RP przewaga mandatów rządowej koalicji na starcie kadencji maleje z każdymi kolejnymi wyborami:

Jarosław Gowin [FOT. WM]
Jarosław Gowin [FOT. WM]
None
None

1997 Rząd Jerzego Buzka rozpoczął 264:194, z doliczeniem do AWS-UW wspierających rząd 2 posłów mniejszości niemieckiej (MN).

2001 Leszek Miller na czele SLD-UP był blisko większości bezwzględnej, a po dołączeniu PSL miał także komfort 260:200, w tym 2 głosy MN.

2005 Koalicja PiS-Samoobrona-LPR startowała 245:215, przy czym 1 poseł MN trzymał z opozycją.

2007 Pierwszą kadencję Donald Tusk w koalicji PO-PSL rozpoczął 241:219, mogąc liczyć na 1 posła MN.

2011 Powtórne zwycięstwo wyborcze w przeliczeniu na mandaty dało 236:224, w tym 1 głos MN.

Sytuacja jest dynamiczna, według stanu na dzisiaj premier dysponuje w Sejmie już tylko 232 szablami. Ale nie oznacza to, że na drugiej szali siedzi 228 zjednoczonych opozycjonistów. Grupa 8 posłów niezrzeszonych ma różne oblicza, kameleonem jest także 4-osobowe kółko odszczepieńców z Ruchu Palikota. Wychodzi zatem na to, że Donald Tusk będzie forsował rządowe ustawy, do kiedy się da, ciesząc się ze zwycięstwa nawet jednymgłosem. Dwa lata temu startową sytuację jego gabinetu komentowałem tytułem przypomnianym obok. Blisko półmetka kadencji zachowuje on aktualność, ale za kilka miesięcy…