Totalizator Sportowy startuje na służewieckim torze

Dawid Tokarz
opublikowano: 2008-05-15 00:00

Spółka znów wchodzi w biznes wyścigów konnych. Dotychczasowe próby kończyły się fiaskiem. A obecna? Jest bardzo ryzykowna.

Trzydziestoletnia perspektywa dzierżawy skusiła hazarowego giganta

Spółka znów wchodzi w biznes wyścigów konnych. Dotychczasowe próby kończyły się fiaskiem. A obecna? Jest bardzo ryzykowna.

Totalizator Sportowy (TS) wydzierżawił na 30 lat od Polskiego Klubu Wyścigów Konnych (PKWK) zrujnowany tor wyścigów konnych na warszawskim Służewcu. Choć oba podmioty są kontrolowane przez skarb państwa, szczegółów umowy nie ujawniono. Wiadomo jedynie, że hazardowy gigant ma zająć się nie tylko końskim totalizatorem, ale też organizowaniem gonitw. W pierwszym roku na nagrody dla hodowców koni przeznaczy 4 mln zł, w kolejnych 6 mln zł plus wskaźnik inflacji.

Najpierw remont

— W tym sezonie skupimy się na inwestycjach, które umożliwią uruchomienie wyścigów pod koniec czerwca. W kolejnych latach będziemy remontować obiekty na Służewcu, a może też budować nowe, np. hotele. Szczegółowy biznesplan stworzymy do końca roku — mówi Sławomir Dudziński, prezes TS.

Jego zdaniem, już po 4-5 latach „projekt Służewiec” (m.in. dzięki organizacji imprez plenerowych, transmisjom telewizyjnym z wyścigów i sprzedaży zakładów w całym kraju) zacznie przynosić zyski.

Na czym opiera ten plan? Nie wiadomo. TS nie wie bowiem, ile będzie musiał na Służewcu zainwestować. Z naszych informacji wynika, że tylko remonty trybun i stajni mają kosztować około 20 mln zł, a nowe inwestycje nawet dziesięć razy tyle! Tyle że plan zagospodarowania przestrzennego mocno je utrudnia. Tereny Służewca są przeznaczone pod usługi rekreacyjno-sportowe i zieleń parkową (m.in. maksymalna wysokość zabudowy wynosi 12 m). To dlatego dwa lata temu poprzedni zarząd TS — opierając się na biznesplanie, przygotowanym przez firmę doradczą DGA — zrezygnował z planów przejęcia Służewca.

— Wtedy nie było mowy o aż trzydziestoletniej dzierżawie. Taka perspektywa daje znacznie większe szanse temu projektowi — twierdzi Aleksander Grad, minister skarbu, razem z Markiem Sawickim, ministrem rolnictwa patronujący umowie PKWK-TS.

Historia przestrzega

Ryzyko i tak jest duże. Służewiec nie spełnia wymogów rozporządzenia ministra rolnictwa z grudnia 2004 r., według których powinien mieć infrastrukturę z zadaszonymi trybunami dla publiczności na blisko 2 tys. miejsc. Obecne trybuny ze względu na katastrofalny stan mogą nie być dopuszczone do użytku.

W Polsce nie ma też tradycji końskiego hazardu. Statystyczny Polak w ostatnich latach wydawał nań około 10 eurocentów rocznie. Tymczasem średnia dla UE to 5 EUR, a najwięksi pasjonaci (Szwedzi, Francuzi i Irlandczycy) wykładają nawet po 100 EUR.

Trzeba też pamiętać, że TS już kilka razy sparzył się na Służewcu. Tylko w latach 2000-02 bezpowrotnie wpompował w tor ponad 30 mln zł, a zarzuty niegospodarności w związku z tym, co przez ostatnie lata działo się wokół Służewca, mają m.in. byli członkowie zarządu TS, a także byli wysocy urzędnicy resortu skarbu.

Jak było? Proteza wyścigowa

Od lat wyścigi na Służewcu przypominają prowizorkę. Organizowały je państwowe spółki: najpierw STWK (przez jakiś czas kontrolowana przez TS), potem Stado Ogierów w Łącku. Obu nie było stać nie tylko na jakiekolwiek inwestycje, ale nawet na remonty. Rezultat? Pierwsza zbankrutowała, druga balansuje na krawędzi upadłości. A tor jak był zrujnowany, tak jest.

Jak ma być? Wieloletnia zagadka

Przewagą obecnej koncepcji ma być jej trzydziestoletnia perspektywa. W praktyce nie będziemy dzierżawcą, ale gospodarzem Służewca. Dzięki temu odzyska on swój dawny blask, a my zarobimy — twierdzą przedstawiciele TS. W nieoficjalnych rozmowach przyznają jednak, że ryzyko związane z tą inwestycją jest ogromne.