Zamieszanie na Służewcu rośnie. Odwołano prezesa wyścigów, a ministerstwo skarbu potwierdza nasze informacje: konie ścigają się nielegalnie.
W sobotę bomba na Służewcu pójdzie w górę już po raz dziewiąty w tym sezonie. I dziewiąty raz bezprawnie! Trzy tygodnie temu ujawniliśmy, że zgodnie z rozporządzeniem ministra rolnictwa i rozwoju wsi z grudnia 2004 r. tor wyścigowy musi mieć infrastrukturę z zadaszonymi trybunami dla publiczności na około 2 tys. miejsc. Służewiec nie spełnia tych wymogów, więc, jak napisaliśmy, wyścigi na nim rozgrywane są nielegalne.
Resort po naszej stronie
Jak się okazuje, opinię „PB” podziela Ministerstwo Skarbu Państwa. Dotarliśmy do dokumentu z końca sierpnia, podpisanego przez Stefana Rogulskiego, dyrektora jednego z departamentów w tym resorcie. „Działalność gospodarcza w zakresie organizowania wyścigów konnych (…) wymaga wpisu do rejestru organizatorów wyścigów konnych. (…) Warunkiem uzyskania wpisu do rejestru jest spełnienie przez przedsiębiorcę określonych w art. 16 ust. 3 warunków, w tym posiadanie toru wyścigowego. Warunki techniczne, jakie winien spełniać tor wyścigowy, zostały określone przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w rozporządzeniu z dnia 7 grudnia 2004 r.”
Aby zostać wpisanym do rejestru, trzeba mieć tor m.in. z „zadaszonymi trybunami dla publiczności na ok. 2 tys. miejsc”. Feliks Klimczak, członek zarządu Stada Ogierów w Łącku (organizator gonitw w tym roku), tłumaczył na naszych łamach, że „rozporządzenie nie dotyczy organizacji wyścigów, a jedynie precyzuje, jakie warunki musi spełnić tor, by uzyskać odpowiednią kategorię”.
Jego zdaniem wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Tymczasem wciąż, mimo że gonitwy oficjalnie (ze względu na katastrofalny stan służewieckich obiektów) są imprezą zamkniętą, setki ich amatorów co weekend zjawia się na Służewcu, bez problemu korzystając przy tym z usług niekryjących swojej obecności nielegalnych bukmacherów.
Nadzór u drzwi
To, co dzieje się na Służewcu, nie wszystkim się podoba. Niezadowoleni trafili m.in. do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Warszawie.
— Potwierdzam, że dotarły do nas informacje o fatalnym stanie hipodromu. Jeszcze dziś zaczniemy kontrolę: sprawdzimy tzw. książki obiektu i stan budynków. Jeśli trzeba, zlecimy ekspertyzę, która określi, czy obiekty służewieckie nadają się do użytku — mówi Jacek Laskowski, szef stołecznego nadzoru budowlanego.
Zabiegi o względy
Kontrolerów powiatowego inspektora przyjmie również Jerzy Budny, prezes Polskiego Klubu Wyścigów Konnych (PKWK — dzięki tej instytucji minister rolnictwa nadzoruje wyścigi), który został odwołany (decyzję rady klubu musi jeszcze zatwierdzić minister).
Według naszych informacji odwołanie Budnego to jedna z odsłon batalii o przyszłość hipodromu. Ścierają się dwie koncepcje: resortu rolnictwa i Totalizatora Sportowego (TS). Z naszych informacji wynika, że przedstawiciele resortu zamierzają tak zmienić ustawę o wyścigach konnych, by Służewiec trafił do Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR). Z kolei władze TS chcą, by od 2007 r. to hazardowa spółka rządziła wyścigami.
— To dlatego ANR i TS zamierzają jeszcze w tym roku ufundować po kilka nagród dla koniarzy. Kto zdobędzie większą przychylność środowiska, zyska przewagę — tłumaczy nasz informator.