Totalna klęska polityki Jarosława Kaczyńskiego

09-03-2017, 22:00

Wybór przewodniczącego RE „od zera”, czyli z kilku kandydatów następuje tylko na początku kadencji. Na półmetku prezydenci/premierzy po prostu dokonują jego skwitowania i rozstrzygają kwestię odnowienia mandatu.

Poprzedni komentarz zatytułowany „Prezes nakazał bój spotkaniowy” zakończyłem zdaniem „Jeżeli premier Malty tak by to rozegrał, cała procedura potrwałaby nawet mniej niż kwadrans”. Premierowi Josephowi Muscatowi zeszło się minimalnie dłużej, od godz. 16.30 do 16.50. Tak błyskawiczne odnowienie przez Radę Europejską (RE), miażdżącym stosunkiem 27:1, mandatu Donalda Tuska do jej przewodniczenia od 1 czerwca 2017 r. do 30 listopada 2019 r. przebiegło z aptekarską wręcz zgodnością z art. 15 ust. 5 traktatu o Unii Europejskiej. RE „wybiera swojego przewodniczącego większością kwalifikowaną na okres dwóch i pół roku; mandat przewodniczącego jest jednokrotnie odnawialny”.

Zobacz więcej

Na czas głosowania Donald Tusk opuścił salę obrad, ale szybko triumfalnie powrócił. Pierwszy widoczny za plecami przewodniczącego, częściowo zasłonięty, to Piotr Serafin – szef jego gabinetu, a poprzednio w kraju wiceszef MSZ. Mario Salerno

Prawne wykładnie tego zapisu bardzo silnie akcentują, że wybór „od zera”, czyli z kilku kandydatów następuje na początku. Natomiast na półmetku prezydenci/premierzy po prostu dokonują skwitowania dotychczasowego przewodniczącego i rozstrzygają kwestię „odnowienia”. I dopiero po stwierdzeniu braku traktatowej większości dla oceny pozytywnej (w tym wypadku konieczne było 21 z 28 głosów, z uwzględnieniem również parametru demograficznego) RE rozgląda się za kimś innym. To radykalna różnica prawna wobec procedury zwyczajnych wyborów na drugą kadencję, w której np. ubiegający się o reelekcję prezydent Polski czy USA startuje formalnie od zera i jest tylko jednym z wielu zarejestrowanych kandydatów.

Dlatego forsowana przez polski rząd kandydatura europosła Jacka Saryusza-Wolskiego prawnie… w ogóle nie istniała! Funkcjonowała wyłącznie w fałszywej kampanii, prowadzonej na użytek krajowy przez aparat rządowy oraz jego telewizję i radio. Kandydatura europosła — usuniętego z PO oraz skreślonego z chadeckiej Europejskiej Partii Ludowej — wchodziłaby w grę dopiero po nieodnowieniu mandatu Donaldowi Tuskowi. Osobiście jestem zszokowany, że ten prawny elementarz podeptali tacy fachowcy, znający unijne zasady od podszewki (a mnie znani od lat), jak… sam Jacek Saryusz- -Wolski oraz wiceminister Konrad Szymański, będący w UE przewodnikiem Beaty Szydło. Niestety, wszyscy razem wzięli udział w gigantycznej polityczno-prawno-propagandowo-wizerunkowej hucpie, nakazanej przez Jarosława Kaczyńskiego. Przypomnę, że będąc premierem w latach 2006–07, prezes PiS nigdy nie uczestniczyłw brukselskim szczycie RE, delegując tam brata Lecha. Nie mając zatem własnych doświadczeń na temat realiów decyzyjnych, wydał podwładnym rozkazy po prostu niewykonalne. Dlatego już nawet na szczycie upowszechniane były takie dyplomatyczne absurdy, jak np. wniosek o odłożenie głosowania, pozatraktatowe żądanie jednogłośności, szaleńczy pomysł… niepodpisania konkluzji szczytu etc.

Antytuskowe fobie prezesa odrzucili wszyscy niby-sojusznicy PiS. Przewodniczącego RE bezwzględnie poparli m.in. trzej premierzy Grupy Wyszehradzkiej oraz Theresa May, której konserwatyści czysto taktycznie współtworzą z PiS grupę w Parlamencie Europejskim. Ciekawe teraz, jak zapłacą wykonawcy niemożliwych do wykonania rozkazów prezesa. Po klęsce pod Wiedniem pupil sułtana, wielki wezyr Kara Mustafa został z jego rozkazu uduszony…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu