Rada Silesii analizuje sytuację spółki, która z budżetu dostała około 0,5 mld zł, a zanotowała ponad 50 mln zł straty za 2004 r.
Towarzystwo Finansowe Silesia (TFS), spółka skarbu państwa utworzona w 2000 r. do wspierania restrukturyzacji hutnictwa, która otrzymała z budżetu 0,5 mld zł, ma kłopoty. Od wczoraj rada nadzorcza, której przewodniczy Sławomir Żałobka, dyrektor generalny Ministerstwa Finansów, analizuje sytuację w firmie.
Strata i oskarżenia
Rada ma zapoznać się m.in. z wynikami TFS za ubiegły rok.
— Dopiero w czwartek, po posiedzeniu rady nadzorczej, mogę podać wyniki spółki — zastrzega Hanna Węglewska, pełnomocnik prezesa TFS ds. kontaktów z mediami.
Według naszych informacji, strata TFS za 2004 r. przekracza 50 mln zł. To nie jedyny problem. Spółka z niejasnych przyczyn nie ma zatwierdzonych sprawozdań finansowych za 2002 i 2003 r. Biegły, który je opiniował, stwierdził, że TFS straciło na obrocie wierzytelnościami 229,1 mln zł, a 179,9 mln zł zaangażowało „w przedsięwzięcia nie przynoszące efektu gospodarczego”. Chodziło zakup akcji prywatnego Centrostalu Bydgoszcz i udziałów Walcowni Rur Jedność (WRJ). W lutym 2005 r. katowicka prokuratura skierowała akt oskarżenia o niegospodarność wobec Andrzeja B., byłego prezesa TFS, i Andrzeja O., członka zarządu, którzy kierowali firmą w latach 2002-03.
Hurtowe głosowania
Zarząd TFS zamierza zwołać w połowie sierpnia walne.
— W programie walnego będzie przyjęcie sprawozdań finansowych za lata 2002-03 — wyjaśnia Tadeusz Wenecki, prezes TFS.
Poza tym walne ma podjąć decyzję w sprawie sprzedaży około 68 proc. udziałów w Walcowni Rur Andrzej, które zarząd zamierza wystawić na przetarg. TFS liczy także na sfinalizowanie sprzedaży WRJ, w której posiada 40,07 proc. udziałów. Wcześniej udało się podpisać warunkową umowę na zbycie udziałów Huty Stali Częstochowa. Wpływy z transakcji mogą poratować finanse TFS, ale pozbycie się hutniczych aktywów spowoduje, że TFS straci rację bytu, ponieważ ostatecznie zakończy się prywatyzacja branży.