Rynek nowych samochodów osobowych oraz dostawczych (o dmc do 3,5 t) nadal boryka się ze skutkami pandemii koronawirusa. Choć sierpniowy wynik jest znacznie lepszy od zanotowanego w marcu, kwietniu czy maju tego roku, to tylko w niewielkim stopniu osłabił obserwowane od początku roku malejące zainteresowanie nowymi samochodami. Według danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców w sierpniu zarejestrowano w Polsce nieco ponad 39,5 tys. nowych aut osobowych i dostawczych. To aż o 27 proc. (14,7 tys.) mniej niż rok wcześniej.

— Mniejsza liczba rejestracji w sierpniu to nie tylko wina pandemii. Spadek to przede wszystkim efekt wysokiej bazy [wyniku osiągniętego w sierpniu 2019 r. — red]. Wyjątkowo dużą sprzedaż w ósmym miesiącu 2019 r. napędziły zmiany w przepisach dotyczących pomiarów zużycia paliwa WLTP oraz wejście w życie [we wrześniu 2019 r. — red.] nowej normy emisji spalin — EURO 6d-TEMP. Stąd niezwykłajak na okres wakacyjny intensywność ówczesnej sprzedaży — wyjaśnia Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.
Od początku 2020 r. zarejestrowano w Polsce niewiele ponad 292,2 tys. nowych aut. To oznacza, że urzędy wydały o ponad 130,1 tys. (30,8 proc.) dokumentów rejestracyjnych mniej niż w analogicznym okresie minionego roku. Liderem po ośmiu miesiącach roku jest Toyota — zarejestrowano nieco ponad 36 tys. aut tej marki (o 12,4 proc. mniej niż rok temu). Spadek liczby rejestracji zanotowali wszyscy producenci z pierwszej dziesiątki polskiego rynku. Największy — ponad 46,5 proc. — Dacia.
Sam sierpień był pod tym względem nieco łaskawszy. Trzem producentom udało się poprawić wynik w porównaniu z sierpniem 2019 r. Toyota zarejestrowała o 15,1 proc. więcej aut, BMW o 7,8 proc., a Mercedes o 7,5 proc. Według prognoz Samaru sprzedaż nowych samochodów o dmc do 3,5 t sięgnie w tym roku około 478 tys. egzemplarzy, co będzie oznaczać spory, ponad 26-procentowy spadek w porównaniu z 2019 r., kiedy liczba rejestracji wyniosła 625,5 tys.