EURO 2012 ma być kołem zamachowym przyszłorocznych działań Grupy Telekomunikacji Polskiej. Operator jest sponsorem i partnerem technologicznym imprezy. Zaangażowanie chce przekuć na zyski.
— Zakładamy, że EURO 2012 będzie dla nas dobrym impulsem biznesowym — mówi Piotr Muszyński, wiceprezes Grupy TP.
Najpierw inwestycje
TP musi najpierw zainwestować. Spółka buduje 2,5 tys. km światłowodów pod EURO 2012, które mają połączyć z istniejącą infrastrukturą m.in. stadiony, przejścia graniczne i hotele. Ma też zapewnić obsługę telekomunikacyjną imprezy, dziennikarzy, mediów, UEFA i kibiców.
— Niezależnie od strony komercyjnej, realizując tej skali projekt, pozyskamy unikatowe doświadczenie — mówi Piotr Muszyński. Dużo ciekawszy dla przeciętnego zjadacza chleba może być projekt telewizyjny grupy.
— Celem jest zaprezentowanie jednolitej oferty telewizyjnej na czterech ekranach: telewizora, komputera, tabletu i smartfona. Chcemy być gotowi na EURO 2012 — mówi Piotr Muszyński.
Mistrzostwa Europy mają być marchewką dla klientów. Można się spodziewać, że TP będzie pokazywała abonentom sieci Orange czy Neostrady wybrane bramki, najlepsze sytuacje, skróty meczów czy komentarze. To największy projekt sponsoringowy w historii Orange, który udostępni w 11 krajach Europy specjalną aplikację mobilną, dedykowaną transmisji z EURO 2012. Poprzednie mistrzostwa, w 2008 roku, były transmitowane w 231 krajach, w sumie oglądało je 1,4 mld widzów. Każdy mecz zgromadził średnio 147-milionową widownię.
Można się spodziewać, że to stosunkowo krótkotrwałe zainteresowanie klientów, TP będzie próbowała przekuć w długoterminowe umowy, zwłaszcza że będzie miała już platformę technologiczną. Trudno zorientować się, jaki dokładnie model biznesowy chce wprowadzić operator. Platforma telewizyjna będzie w założeniu otwarta dla każdego. Abonenci Grupy TP mają dostać dodatkowe bonusy uatrakcyjniające platformę. Firma nie chce teraz zdradzać szczegółów. Mówi tylko, że mają to być „elementy unikatowego kontentu i specjalnych rabatów”.
W TP jak u Solorza-Żaka
TP chce zaoferować klientom wszystkie oferowane obecnie przez telekom kanały — zarówno telewizji publicznej, jak i Polsatu czy TVN, te, które są dostępne w TP dzięki umowie z „n”-ką lub są w ofercie IPTV operatora. Z informacji „PB” wynika, że TP nie prowadzi rozmów z głównymi polskimi nadawcami. Być może TP będzie próbowała porozumieć się z innymi dostawcami treści, którzy wejdą do projektu na zasadzie udziału w zyskach. Maciej Witucki, prezes Grupy TP, mówił niedawno na branżowej konferencji, że kwestia praw na różne nośniki jest obecnie jednym z jego największych zmartwień.
— Myślimy o czymś na kształt należącej do Polsatu ipli — tak Piotr Muszyński tłumaczy swój pomysł.
To oznacza, że w ofercie może być nie tylko telewizja w klasycznym tego słowa znaczeniu, ale też VoD (ipla, oprócz seriali, ma też programy telewizyjne, wiadomości, ale też powtórki koncertów czy wydarzeń sportowych). Spółka przygotowała już platformę technologiczną pod ten projekt.
Telewizja będzie rosła
Telekomy coraz częściej wchodzą w telewizję, choćby po to, by sprostać operatorom telewizji kablowej rozpychającym się na rynku internetu. To też próba uszczknięcia ze świetnie prosperującego rynku płatnej telewizji. Ofertę telewizyjną poszerza choćby Netia, nie mówiąc o rozbudowującej infrastrukturę Telefonii Dialog. TP przez swoją skalę może stać się graczem wagi ciężkiej, choć trzeba przyznać, że IPTV nie jest oszałamiającym sukcesem. Do tego na rynku treści telewizyjnych jest już gęsto, a najsilniejszą kartę przetargową w postaci własnego kontentu mają sami nadawcy. Najmocniejszą pozycję ma wspomniana ipla, konkurująca od niedawna z TVN Playerem, jest jeszcze platforma wideo na żądanie w Onecie, w VoD chce też wejść TVP. Jeszcze niedawno Zygmunt Solorz-Żak, kontrolujący Cyfrowy Polsat, nawoływał wszystkich do współpracy w oferowaniu treści w internecie.
OKIEM EKSPERTA
EURO 2012 to dobry impuls
ANDRZEJ KNIGAWKA, analityk ING Securities
Wydarzenia, takie jak EURO 2012, wpływają na sprzedaż telewizorów plazmowych czy pakietów telewizyjnych. Przy tym następuje konwergencja rynku medialnego i telekomunikacyjnego. Jeżeli TP zaoferuje atrakcyjną oprawę meczów na wyłączność, to pomysł, by wykorzystać EURO 2012 do mocniejszego wejścia w segment telewizyjny, ma sens.
OKIEM PRZEDSIĘBIORCY
Konkurentem jest zagranica
ZYGMUNT SOLORZ-ŻAK, kontrolujący Cyfrowy Polsat
Każdy może próbować wejść w segment telewizyjny, ale do zbudowania atrakcyjnej dla klientów oferty potrzebuje kontentu. W tym segmencie mamy bardzo dużą konkurencję na rynku. Największym zagrożeniem dla nas są podmioty globalne. Możemy z nimi wygrać, jedynie oferując unikatowy, lokalny kontent.
OKIEM EKSPERTA
Zarobić mogą wszyscy
GRZEGORZ BERNATEK, analityk Audytela
EURO 2012 da impuls do zwiększenia popytu na usługi telekomunikacyjne i kontentowe. Ludzie będą bardziej interesować się treściami związanymi z EURO 2012, a na skokowym zwiększeniu liczby użytkowników mogą skorzystać operatorzy usług płatnej telewizji i telekomy. Usług telekomunikacyjnych (na przykład abonament na dostęp do internetu) nie można kupić na miesiąc, ale 1-2 lata. Spodziewam się też, że część użytkowników, którzy dziś korzystają z bezpłatnej telewizji, wykupi płatny dostęp. Klienci kupią także więcej usług premium – jak kanały HD i sportowej oraz materiały na żądanie (w modelu VoD). Trudno powiedzieć, czy TP może zyskać na EURO 2012 bardziej niż np. dostawcy treści. Ci ostatni mają większe doświadczenie w sprzedaży takich usług. Ale jeśli TP do tego rozsądnie podejdzie, ma potencjał, by zarobić najwięcej.